Wstaje, gdy pieją koguty,
Wkłada swe gumowe buty,
Pędzi krowy na pastwisko,
Które wcale nie jest blisko,
Potem zaś przerzuca snopki -
Tak zaczyna się dzień chłopki.
Cisną się na język słowa,
Że jest iście wyjątkowa:
Nikt tak nie dba o porządek,
Nikt tak nie wyplewi grządek,
Nikt tak marchwi nie posieka,
Nikt tak nie zakwasi mleka...
Rąbie drewno, kosi trawę -
Jak tu znaleźc czas na kawę?!
I nie dziwcie się, że brudna,
Skoro praca taka żmudna.
Niech uwadze nie umyka,
Że kobietę z ów wierszyka
Znajdziesz tylko u Reymonta...
Pewnie powiesz: "Ach, do czorta!"
Dzis mieszkanka polskiej wioski
Może wie co to "zazdroski",
Ale wydojenie krowy
Byłoby czymś nietypowym.
Dziś każda ze wsi dziewczyna
Kiedy chce, jeździ do kina
I znudzona ziemniakami
Zjada sushi. Pałeczkami.
Zapragnęłam tworzyć rymy, gdy nadeszły egzaminy. Przytłaczała mnie nauka – tak się narodziła "sztuka".
środa, 15 października 2014
niedziela, 24 sierpnia 2014
PEKA
PART 1
Chcesz wsiąśc może do tramwaju
W mieście w nadwarciańskim kraju?
Nie chcę siac na wstępie strachu
Lecz to nie jest proste, brachu.
Wiele przeszkód na cię czeka,
Gdyż na drodze stoi PEKA.
Chcesz wsiąśc może do tramwaju
W mieście w nadwarciańskim kraju?
Nie chcę siac na wstępie strachu
Lecz to nie jest proste, brachu.
Wiele przeszkód na cię czeka,
Gdyż na drodze stoi PEKA.
PART 2
ZTM drażni człowieka,
Bo niestety strasznie zwleka
Z wydawaniem nowych kart -
Tak, tak, bracie...to nie żart.
Chcąc podnieśc standard jeżdżenia
Wymieniono urządzenia
Z żółtych na pomarańczowe -
Takie ładne, takie...nowe.
ZTM drażni człowieka,
Bo niestety strasznie zwleka
Z wydawaniem nowych kart -
Tak, tak, bracie...to nie żart.
Chcąc podnieśc standard jeżdżenia
Wymieniono urządzenia
Z żółtych na pomarańczowe -
Takie ładne, takie...nowe.
Zima jest do dupy
Trawa już nie taka sucha,
Coraz rzadziej brzęczy mucha.
Wciąż komary wprawdzie gryzą,
Lecz nie tęskno mi za bryzą,
Bo odeszły już upały,
Które tak uszczęśliwiały.
W sklepach wiszą cienkie płaszcze -
Jesień już rozdziawia paszczę...
Czasem wkładam też skarpety
I choc fakt ten ma zalety,
Bo jest ciepło moim nóżkom,
Łezki leją mi się stróżką -
Smutno, że odchodzi lato...
Jeśli spytasz co ja na to,
Powiem w gronie nieformalnym,
Że stan rzeczy zwę "fatalnym".
Fani zimy mnie uduszą...
Dobre strony gdzieś byc muszą!
Tyle nowych wątków w "Klanie"
I w "Pytanie na śniadanie".
Coś mnie to nie przekonuje -
Może lepiej przezimuję
Lub w poszukiwaniu zalet
Włączę film z Animal Planet
I popatrzę jak pingwiny
Dzielą los polskiej dziewczyny.
Coraz rzadziej brzęczy mucha.
Wciąż komary wprawdzie gryzą,
Lecz nie tęskno mi za bryzą,
Bo odeszły już upały,
Które tak uszczęśliwiały.
W sklepach wiszą cienkie płaszcze -
Jesień już rozdziawia paszczę...
Czasem wkładam też skarpety
I choc fakt ten ma zalety,
Bo jest ciepło moim nóżkom,
Łezki leją mi się stróżką -
Smutno, że odchodzi lato...
Jeśli spytasz co ja na to,
Powiem w gronie nieformalnym,
Że stan rzeczy zwę "fatalnym".
Fani zimy mnie uduszą...
Dobre strony gdzieś byc muszą!
Tyle nowych wątków w "Klanie"
I w "Pytanie na śniadanie".
Coś mnie to nie przekonuje -
Może lepiej przezimuję
Lub w poszukiwaniu zalet
Włączę film z Animal Planet
I popatrzę jak pingwiny
Dzielą los polskiej dziewczyny.
środa, 6 sierpnia 2014
O musztardzie
Jest francuska, jest sarepska,
Czasem smaczna, czasem kiepska,
Jest bawarska i stołowa...
Ach, od nazw tych pęka głowa!
Dla odważnych smak chrzanowy,
Dla miękaczy smak miodowy.
Czy już wiecie o czy mówię?
Cóż za dzień dzisiaj świętuję?
Wyjmij wnet kiełbasy pęto,
Bo dziś jest musztardy święto!
Nawet jeśli nie masz chcicy
Na ten żółty twór z gorczycy,
Jedz musztardę i żyj zdrowo!
Chroni ona przed chorobą:
Działa antybakteryjnie,
Reumatyzm zwalcza zwinnie,
Dobrze robi na trawienie...
Czy to prawda? Tego nie wiem -
Tak mi Wikipedia rzecze,
A od Wiki nie ucieczesz!
Ja szczęśliwa się nie czuję,
Gdy musztardą ktoś częstuje.
Mało tego - będę szczera:
Jest między nami bariera...
Ale dobrze, będę twarda -
Na kolację dziś musztarda.
Czasem smaczna, czasem kiepska,
Jest bawarska i stołowa...
Ach, od nazw tych pęka głowa!
Dla odważnych smak chrzanowy,
Dla miękaczy smak miodowy.
Czy już wiecie o czy mówię?
Cóż za dzień dzisiaj świętuję?
Wyjmij wnet kiełbasy pęto,
Bo dziś jest musztardy święto!
Nawet jeśli nie masz chcicy
Na ten żółty twór z gorczycy,
Jedz musztardę i żyj zdrowo!
Chroni ona przed chorobą:
Działa antybakteryjnie,
Reumatyzm zwalcza zwinnie,
Dobrze robi na trawienie...
Czy to prawda? Tego nie wiem -
Tak mi Wikipedia rzecze,
A od Wiki nie ucieczesz!
Ja szczęśliwa się nie czuję,
Gdy musztardą ktoś częstuje.
Mało tego - będę szczera:
Jest między nami bariera...
Ale dobrze, będę twarda -
Na kolację dziś musztarda.
czwartek, 17 lipca 2014
Seniorzy przyszłości
Wiersz ten jest jakby proroczy.
Moze ci otworzyc oczy.
Bo kto wie jak kiedyś będzie...
Jaką życie baśń uprzędzie?
Moze ci otworzyc oczy.
Bo kto wie jak kiedyś będzie...
Jaką życie baśń uprzędzie?
Rok 2060:
Dziadek mówi swym wnuczętom
To jak poznał niegdyś piękną
Babcię, która była wielką
Cyfryzacji wielbicielką:
Dziadek mówi swym wnuczętom
To jak poznał niegdyś piękną
Babcię, która była wielką
Cyfryzacji wielbicielką:
"Wysłałem jej na facebooku
Piękną piosnkę do odsłuchu
Hip-hopową, na youtubie.
Ona wtem kliknęła "lubię"...
Potem patrzę...i nie wierzę...
Napisała na twitterze!
Dośc mieliśmy już klikania,
Więc przeszliśmy do działania:
Skajpa wnet uruchomiłem,
Babcię prędko zaprosiłem
I po owocnej rozmowie
Urodziło mi się w głowie,
Że się spotkac z nią wypada!
Babcia była szczerze rada.
Wywróżyły nam wtem fusy,
Że już czas zmienic statusy!
Stworzyliśmy wydarzenia,
By rozesłac zaproszenia:
Najpierw były zaręczny,
Potem huczne zaślubiny."
Piękną piosnkę do odsłuchu
Hip-hopową, na youtubie.
Ona wtem kliknęła "lubię"...
Potem patrzę...i nie wierzę...
Napisała na twitterze!
Dośc mieliśmy już klikania,
Więc przeszliśmy do działania:
Skajpa wnet uruchomiłem,
Babcię prędko zaprosiłem
I po owocnej rozmowie
Urodziło mi się w głowie,
Że się spotkac z nią wypada!
Babcia była szczerze rada.
Wywróżyły nam wtem fusy,
Że już czas zmienic statusy!
Stworzyliśmy wydarzenia,
By rozesłac zaproszenia:
Najpierw były zaręczny,
Potem huczne zaślubiny."
Wnuki były zachwycone
Tym, jak dziadek znalazł żonę,
Lecz ten nagle skończył z mową,
Będąc ledwo za połową!
Wyskakując szybko z kapci,
Rzekł na koniec tak o babci:
"Napisała mi na ścianie,
Że na stole śledź w śmietanie!"
Tym, jak dziadek znalazł żonę,
Lecz ten nagle skończył z mową,
Będąc ledwo za połową!
Wyskakując szybko z kapci,
Rzekł na koniec tak o babci:
"Napisała mi na ścianie,
Że na stole śledź w śmietanie!"
wtorek, 1 lipca 2014
Ślub - Ewelina i Błażej
W
biel odziana dziś dziewczyna
To
mężatka Ewelina.
Pracowita,
wykształcona -
Dzisiaj
już Błażeja żona.
GAGA
mówi na nią Radek -
Może
to czysty przypadek?
A
wybranek Ewelinki
Wcale
nie spadł jej z choinki:
Jakby
w półśnie, lecz na jawie
Zapoznali
się w Warszawie.
Każde
z nich obieżyświatem.
Pojechali
sobie zatem
Tam,
gdzie je się żabie udka,
A
z winem przegrywa wódka.
Kilka
dni w Paryżu tkwili
I
tam też się zaręczyli.
Powiedzieli
sobie "kocham"...
(Gdy
to czytam, prawie szlocham...)
Błażej,
choc zadowolony,
Doksonale
jest świadomy,
Że
słoneczko piękniej świeci,
Gdy
się ma gromadkę dzieci!
Czy
to na pewno osłoda?
I
co na to Panna Młoda?
Przyjdzie
zmieniac im pieluchy,
Śpiewac
bajki do poduchy
A
także wydawac krocie
Na
zabawki i łakocie.
Przyszła
już najwyższa pora
Na
Bohuna - labradora.
Przysiągł
Błażej Ewelinie,
Że
po zdanym egzaminie
Jej
nagrodą będzie psiaczek -
Tak
trafił do nich szczeniaczek.
Panią
jego Ewelina,
Lecz
kto dzionki z nim zaczyna?
Błażej
dzielnie z pieskiem kroczy
Przecierając senne oczy.Zanim zjecie swe sałatki
Kilka słówek do mężatki:
Pewnej środy, już przed laty,
Nie było mamy i taty -
Kopytkami nakarmiona
Poszłaś wtedy do kościoła.
Wujek zawsze dbał o Ciebie,
Kiedy bywałaś w potrzebie.
Od dziś, drogi Panie Młody -
Niezależnie od pogody
Będziesz niósł żonie torebki
I parował swe skarpetki.
Wujek w docinkach uparty,
Lecz to przecież tylko żarty!
Nie chcę być zanadto ckliwy,
Ale jestem przeszczęśliwy,
Że ta para z niezłym stażem
Dziś stanęła przed ołtarzem.
Niech Wam dni mijają słodko,
Pachną różą i stokrotką,
Niech jednemu to smakuje,
Co mu drugie ugotuje.
Oby zawsze było miło,
Oby dobrze Wam się żyło!
Przegryzając ślubnym ciastem
Wznoście toast za toastem.
Ludzki żywot jest za krótki,
By odmawiać sobie wódki!
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Ksiądz
Co to za
ksiądz taki fajny?
To ksiądz
Zbychu. Zwą go "Czarny".
Bez
wątpienia ma zadatki,
By
przywdziewac koloratki.
Nasz
duchowny z niezłym stażem
Czasem
grywa na gitarze.
Chrzci,
bierzmuje, daje śluby -
Czy to
nie powód do dumy?
Każdy
człowiek wie w Czachowie,
Że co
ksiądz w kościele powie,
Przemyślane
jest dokładnie,
Przedstawione
zawsze składnie,
A perełką
w mszy zaklętą
I
ogłoszeń cudną puentą
Są
zazwyczaj Zbyszka żarty -
W kwestii
tej jest dośc uparty.
Teraz coś
z dnia powszedniego:
Warto
ując tu Maziego -
Odwiedzając
Zbyszka z rana,
Zrobił z
niego cud kompana.
Wie nasz
pleban co wypada:
Kiedy
trzeba - wyspowiada,
A gdy we
wsi ktoś grilluje,
To
szaszłyki w mig wyczuje
I dołączy
do gawędy.
Gdy
nastanie czas kolędy
I śmiga
między domami,
Olga robi
barszcz z uszkami.
Cała wieś
mu kibicuje -
Pewnie
dobrze się tu czuje!
Tyle lat
już tutaj mieszka
Ten w
sutannie nasz koleszka!
Każdy z
nas tu Twoim fanem,
Boś czachowskim jest Batmanem.
czwartek, 19 czerwca 2014
Pan Henryk i Pani Danusia - Love Story
Dziś zabawię czytelnika
Hstorią pana Henryka.
Raz wywróżył z rybich ości,
Że go spotka pech w miłości.
Cóż... odstraszał wciąż kobiety
Nosząc dwie różne skarpety!
Dnia pewnego w autobusie
Poznał przesłodką Danusię.
Lat miała pięcdziesiąt kilka,
Wyglądała jak baryłka,
Lecz uśmiech jej był uroczy
I przepiękne miała oczy.
Henryk sporo dośc miał renty,
Robił więc Dance prezenty:
Dał jej krem przeciwzmarszczkowy -
Tak wielce był pomysłowy...
Chciał pokazac styl i grację -
Przygotował więc kolację,
Ale kaczka była tawrda.
Wziął Dankę do McDonalda.
I zamówił jej wieśmaka,
Bo sam miał na niego smaka.
Wyglądało to niezgrabnie,
Lecz skończyło się zabawnie -
Gdy zasiedli przed ekranem,
Henryk włączył kanał z Klanem
I był całkiem na bieżąco.
Wtem zrobiło się gorąco -
Henia cmoknęła Danusia,
Kiedy w drzwiach staneła...wnusia!
Niezbyt była oburzona
Wychylając się zza proga.
Rzekła tylko: "Dziadku drogi,
Może spójrz na swoje nogi.
Wciąż masz dwie różne skarpety
I spaliłeś już kotlety."
Hstorią pana Henryka.
Raz wywróżył z rybich ości,
Że go spotka pech w miłości.
Cóż... odstraszał wciąż kobiety
Nosząc dwie różne skarpety!
Dnia pewnego w autobusie
Poznał przesłodką Danusię.
Lat miała pięcdziesiąt kilka,
Wyglądała jak baryłka,
Lecz uśmiech jej był uroczy
I przepiękne miała oczy.
Henryk sporo dośc miał renty,
Robił więc Dance prezenty:
Dał jej krem przeciwzmarszczkowy -
Tak wielce był pomysłowy...
Chciał pokazac styl i grację -
Przygotował więc kolację,
Ale kaczka była tawrda.
Wziął Dankę do McDonalda.
I zamówił jej wieśmaka,
Bo sam miał na niego smaka.
Wyglądało to niezgrabnie,
Lecz skończyło się zabawnie -
Gdy zasiedli przed ekranem,
Henryk włączył kanał z Klanem
I był całkiem na bieżąco.
Wtem zrobiło się gorąco -
Henia cmoknęła Danusia,
Kiedy w drzwiach staneła...wnusia!
Niezbyt była oburzona
Wychylając się zza proga.
Rzekła tylko: "Dziadku drogi,
Może spójrz na swoje nogi.
Wciąż masz dwie różne skarpety
I spaliłeś już kotlety."
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Sesja 2014
Moi drodzy, macie racje -
Szczerze wielbię transformacje.
Pasjonuję się swym losem,
Gdy rozmyślam nad triosem,
A nad szukaniem errora
Spędzic mogę pół wieczora.
Choc nabawię się skoliozy
Rozwiązując ołpen klozy,
To nie tłumię w sobie złości,
Bo ważniejsze są wartości:
Ifa uczy, ifa wspiera,
Ifa stworzy bohatera.
Żartowałam
Szczerze wielbię transformacje.
Pasjonuję się swym losem,
Gdy rozmyślam nad triosem,
A nad szukaniem errora
Spędzic mogę pół wieczora.
Choc nabawię się skoliozy
Rozwiązując ołpen klozy,
To nie tłumię w sobie złości,
Bo ważniejsze są wartości:
Ifa uczy, ifa wspiera,
Ifa stworzy bohatera.
Żartowałam
wtorek, 15 kwietnia 2014
O przemądrzałym jajku
Rzecze jajko do zająca:
„Ma skorupka taka lśniąca!
Zrobią ze mnie dziś pisankę
Lub wydmuszkę, lub kraszankę…
Gdy przybiorę się w kolorki,
Pewnie pójdę do święconki!
Prezentując swe walory,
Będę dumnie zdobić stoły…”
Zając dosyć miał przechwałek,
Więc wyciągnął z szafki wałek -
Już miał jajku sprawić lanie,
Lecz wysunął zapytanie:
„Reszta jajek grzecznie czeka
Na półeczce koło mleka.
Czemu się osobno snujesz
I bezczelnie popisujesz?!”
Jajko chwilę podumało
I tak mu odpowiedziało:
„One z chowu klatkowego,
Więc je spotka coś gorszego!
Gospodyni, która czyha,
Chce je dodać do sernika
Lub pokroić w równą kratkę
I przerobić na sałatkę.
Ja jestem zbyt urodziwe,
By wędrować pod wędlinę!”
Zając, nieco rozzłoszczony,
Odszedł do zajęczej żony.
Wkrótce znowu sobie kica,
A na stole…jajecznica!
Dostrzegł też, że jest w niej całe
Jajko wielce przemądrzałe!
Nie pomogła mu uroda…
niedziela, 9 marca 2014
12 Pułk Ułanów Podolskich
Pułk 12, licznym znany,
Na Podolu sformowany,
Mężnie stawiał czoła wrogom
Z dumą i wzniesioną głową.
To, jak pułk zrywał okowy,
Trudno ująć w kilku słowy.
Szczycąc się swoim szewronem
Walczył pod Napoleonem.
Pośród tylu ważnych rzeczy
Rzec należy o odsieczy -
Pułk 12 w mieście Lwowie
Życie poświęcał i zdrowie.
Wspomnieć warto chociaż słowem
O triumfie pod Komarowem,
Gdzie nie bojąc się niczego
Pokonali Budionnego.
I pod Mokrą, i Cyganką
Chlubną się wsławili walką.
Za zasługi otrzymali
Krzyż Virtuti Militari.
Z czego jeszcze pułk zasłynął?
Z bitwy o Monte Cassino.
Wielu miało ich za wzorzec,
Gdy wstawiali swój proporzec.
Nowy rozdział się zaczyna
Z ich przybyciem do Szczecina.
I choć czas tak prędko płynie,
Pamięć o nich już nie zginie.
Za swój bój i silną wolę
Od dziś patronują szkole
Do feniksa porównani
Zasłużeni tak ułani.
Na Podolu sformowany,
Mężnie stawiał czoła wrogom
Z dumą i wzniesioną głową.
To, jak pułk zrywał okowy,
Trudno ująć w kilku słowy.
Szczycąc się swoim szewronem
Walczył pod Napoleonem.
Pośród tylu ważnych rzeczy
Rzec należy o odsieczy -
Pułk 12 w mieście Lwowie
Życie poświęcał i zdrowie.
Wspomnieć warto chociaż słowem
O triumfie pod Komarowem,
Gdzie nie bojąc się niczego
Pokonali Budionnego.
I pod Mokrą, i Cyganką
Chlubną się wsławili walką.
Za zasługi otrzymali
Krzyż Virtuti Militari.
Z czego jeszcze pułk zasłynął?
Z bitwy o Monte Cassino.
Wielu miało ich za wzorzec,
Gdy wstawiali swój proporzec.
Nowy rozdział się zaczyna
Z ich przybyciem do Szczecina.
I choć czas tak prędko płynie,
Pamięć o nich już nie zginie.
Za swój bój i silną wolę
Od dziś patronują szkole
Do feniksa porównani
Zasłużeni tak ułani.
czwartek, 6 marca 2014
Blubry o gamułach
Poszedł Henio raz na BLAUKĘ,
By poderwać BŹDZIĄGWĘ Hankę.
Zaplanował coś miłego:
Zabrał ją na BAMBREJEWO,
Gdzie w ogródku pani Janki
Mogli SPUCNĄĆ ŚWINTOJANKI.
Janka wyszła wtem z ANTREJKI,
Prędko wszczęła alarm wielki,
Że na jej posesji JUCHTA!
W mig przybyła WIARY WUCHTA,
A że byli sąsiadami,
W ROJBRY rzucali PLYNDZAMI.
Dzieci się już nie CHICHRAŁY,
Lecz sapały, bo DYLAŁY!
Wyszły tak WYRYCHTOWANE,
A wracały UŚLUMPRANE...
Gdy ujrzały ich FAMUŁY,
Rzekły: "Ale z was GAMUŁY!
Taka miłość to PIERDOŁY!
RUG CUG - proszę iść do szkoły!"
By poderwać BŹDZIĄGWĘ Hankę.
Zaplanował coś miłego:
Zabrał ją na BAMBREJEWO,
Gdzie w ogródku pani Janki
Mogli SPUCNĄĆ ŚWINTOJANKI.
Janka wyszła wtem z ANTREJKI,
Prędko wszczęła alarm wielki,
Że na jej posesji JUCHTA!
W mig przybyła WIARY WUCHTA,
A że byli sąsiadami,
W ROJBRY rzucali PLYNDZAMI.
Dzieci się już nie CHICHRAŁY,
Lecz sapały, bo DYLAŁY!
Wyszły tak WYRYCHTOWANE,
A wracały UŚLUMPRANE...
Gdy ujrzały ich FAMUŁY,
Rzekły: "Ale z was GAMUŁY!
Taka miłość to PIERDOŁY!
RUG CUG - proszę iść do szkoły!"
niedziela, 2 marca 2014
Legenda o poznańskich koziołkach
To, co Ci opowiem, człeku,
Działo się w szesnastym wieku,
W mieście w nadwarciańskim kraju,
A dokładniej – tu w Poznaniu.
Choć się dobrze miasto miało,
Czegoś wciąż mu brakowało.
Chciano, by w Ratusza wieży
Był też zegar, co czas zmierzy.
Mistrza Bartka wynajęto,
Prace rychło rozpoczęto,
Bartek zegar skonstruował,
Lecz go nie zaprezentował.
W dzień wielkiego odsłonięcia
Spodziewano się przyjęcia.
Gości miało być bez liku.
Pomyślano o kuchciku,
Który ręce miał niezdarne,
A miał gościom upiec sarnę.
Minę zrobił przerażoną,
Gdy ją ujrzał przypaloną!
Bardzo chcąc uniknąć lania,
Szedł przez ulice Poznania –
Czuł jak mu się ręce trzęsą,
Gdy próbował znaleźć mięso.
Wtem przeciera oczy kuchcik…
Dwa koziołki ma na ruszcik!
Pręty się już rozżarzyły,
Lecz go kozły przechytrzyły.
Czmychneły na szczyt Ratusza,
Goście rzekli: „Coś się rusza!”
Tak wielce byli zdumieni,
Że Bartkowi przyklasnęli.
Zachwycali się i śmiali,
Widząc zegar z koziołkami.
Dzięki wprawie Bartłomieja,
Na pamiątkę ów zdarzenia
I na przekór wszystkim modom,
Dwa koziołki się dziś bodą.
czwartek, 27 lutego 2014
Pączusie
Wyciągnąłeś już swe rączki
Po tłuściutkie pyszne pączki?
Jadłeś z toffi czy dżemikiem?
Może pochwal się wynikiem?
Zastanawia mnie dlaczego
Ja nie zjadłam dziś żadnego…
Chyba kiepski rok mnie czeka –
Pewnie będę miała pecha!
Lepiej pójdę do cukierni,
Bo się przesąd jeszcze spełni.
Po tłuściutkie pyszne pączki?
Jadłeś z toffi czy dżemikiem?
Może pochwal się wynikiem?
Zastanawia mnie dlaczego
Ja nie zjadłam dziś żadnego…
Chyba kiepski rok mnie czeka –
Pewnie będę miała pecha!
Lepiej pójdę do cukierni,
Bo się przesąd jeszcze spełni.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Rocznica ślubu
Drogi Panie, zwany Tatkiem,
Czy nie wkurza Cię przypadkiem,
Że w torebce swojej żony
Kluczy szukasz rozżalony?
Piękna Damo, zwana Mamą,
Czy podziwiasz siebie samą,
Że gdy drzemiesz na tapczanie,
Dumnie znosisz TO chrapanie?
Fakt, że czasem się kłócicie,
Ale cóż…takie jest życie!
Nie rzucacie talerzami,
A więc całkiem dobrze z Wami.
Wieloletnie bycie razem
Niebanalnym jest obrazem!
Z wielką dumą lata liczę –
Dzięki WAM ten wierszyk piszę!
Nikt tak Wam nie kibicuje,
Nikt tak dziś nie przyklaskuje.
Może tylko Dżasta – młodzik,
Który z Lidzkich się wywodzi.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Dzień Kota
Dziś swe święto mają koty,
Weź się zatem do roboty:
Pogłaszcz go, przysuń farelkę
I podaruj mu makrelkę.
Pozwól łazić po kredensie
Lub wyrzeźbij mu popiersie.
Chociaż meble porysuje
I mieszkanie zdemoluje,
Uracz go Whiskasa łyżką,
Gdy przybędzie z martwą myszką.
Weź się zatem do roboty:
Pogłaszcz go, przysuń farelkę
I podaruj mu makrelkę.
Pozwól łazić po kredensie
Lub wyrzeźbij mu popiersie.
Chociaż meble porysuje
I mieszkanie zdemoluje,
Uracz go Whiskasa łyżką,
Gdy przybędzie z martwą myszką.
czwartek, 13 lutego 2014
Walentynki
Już zaczęły się docinki
W związku z tym, że Walentynki.
Przecież takie to zachodnie...
Cóż, zachodnie są też spodnie!
Chociaż tyle o to krzyku,
Niezły obrót jest w Empiku!
Walentego z tego słynie,
Że aż tłoczno przy witrynie,
A nie wspomnę już o kasie,
Gdzie kolejka w pełnej krasie.
Ja, jako zakupożerca,
Sama kupię gadżet w serca -
Rzec należy jednogłośnie:
PKB samo nie rośnie!
Święta więc nie bojkotuję,
Za uwagę zaś dziękuje.
W związku z tym, że Walentynki.
Przecież takie to zachodnie...
Cóż, zachodnie są też spodnie!
Chociaż tyle o to krzyku,
Niezły obrót jest w Empiku!
Walentego z tego słynie,
Że aż tłoczno przy witrynie,
A nie wspomnę już o kasie,
Gdzie kolejka w pełnej krasie.
Ja, jako zakupożerca,
Sama kupię gadżet w serca -
Rzec należy jednogłośnie:
PKB samo nie rośnie!
Święta więc nie bojkotuję,
Za uwagę zaś dziękuje.
czwartek, 6 lutego 2014
O krasnoludkach bez cenzury
Opuściłyby cię smutki,
Gdybyś spotkał krasnoludki?
Pewnie powiesz: „Oczywiście!
Tak by było fantastycznie!”
Hm…zapraszam na gawędę -
O krasnalach powieść przędę:
Snułyby się po chodniku
I właziły do bucików,
Jadły cukier z cukierniczki,
Kradły popiół z popielniczki,
Przełączałyby kanały,
W kapciach twoich by sypiały,
Psom i kotom żarły karmy
I włączałyby alarmy,
Zabierały pierze z kołdry…
Co za raban! Bądź tu mądry!
Uznałbyś, że ich nie znosisz,
Lecz krasnali nie wyprosisz!
W końcu łatwo im się schować
(Trudno tu polemizować).
Każdy człowiek, nawet zdrowy,
Dostałby w mig bólu głowy!
Gdybyś spotkał krasnoludki?
Pewnie powiesz: „Oczywiście!
Tak by było fantastycznie!”
Hm…zapraszam na gawędę -
O krasnalach powieść przędę:
Snułyby się po chodniku
I właziły do bucików,
Jadły cukier z cukierniczki,
Kradły popiół z popielniczki,
Przełączałyby kanały,
W kapciach twoich by sypiały,
Psom i kotom żarły karmy
I włączałyby alarmy,
Zabierały pierze z kołdry…
Co za raban! Bądź tu mądry!
Uznałbyś, że ich nie znosisz,
Lecz krasnali nie wyprosisz!
W końcu łatwo im się schować
(Trudno tu polemizować).
Każdy człowiek, nawet zdrowy,
Dostałby w mig bólu głowy!
Życie by nie było szare,
Gdyby żyły tu krasnale,
Ale pomyśl: czy żałujesz,
Że z takimi nie obcujesz?piątek, 31 stycznia 2014
Dzień Przytulania
Mam znów pretekst do pisania,
Bo dziś jest Dzień Przytulania.
Jeśli spotka cię ktoś bliski,
To pościskaj się z grzejnikiem!
Każda forma przytulania
Spełnia istotne zadania:
Uścisk wyprze przeziębienie,
W mig obniży ci ciśnienie
I wyzwoli endorfiny
U chłopaka i dziewczyny.
Jeśli chodzisz znów wkurzony
Przez zrzędzenie swojej żony
Albo mąż cię denerwuje,
Bo skarpetek nie paruje,
Odpuść sobie stresowanie –
Postaw dziś na przytulanie.
Bo dziś jest Dzień Przytulania.
Jeśli spotka cię ktoś bliski,
To podaruj mu uściski.
Jeśli jesteś samotnikiem To pościskaj się z grzejnikiem!
Każda forma przytulania
Spełnia istotne zadania:
Uścisk wyprze przeziębienie,
W mig obniży ci ciśnienie
I wyzwoli endorfiny
U chłopaka i dziewczyny.
Jeśli chodzisz znów wkurzony
Przez zrzędzenie swojej żony
Albo mąż cię denerwuje,
Bo skarpetek nie paruje,
Odpuść sobie stresowanie –
Postaw dziś na przytulanie.
czwartek, 23 stycznia 2014
Dzień bez Opakowań Foliowych
W erze tylu zawirowań
Trudno żyć bez opakowań.
Kupisz masło lub parówkę
I już bierzesz reklamówkę!
Jak się dziwić ekologom
Gdy się chcą przeżegnać nogą?!
Modnym logo na plastiku
Pragniesz dodać sobie szyku -
Idziesz z torbą od Wojasa,
No bo Wojas to jest klasa.
W drugiej ręce torba z Zary,
Bo najlepiej mieć do pary.
Płacisz za nią kilka groszy,
Po czym w szafie się panoszy
I choć lepsza jest z dzianiny,
Jesteś na to za leniwy!
A czy spadnie ci włos z główki,
Gdy nie weźmiesz reklamówki?
Trudno żyć bez opakowań.
Kupisz masło lub parówkę
I już bierzesz reklamówkę!
Jak się dziwić ekologom
Gdy się chcą przeżegnać nogą?!
Modnym logo na plastiku
Pragniesz dodać sobie szyku -
Idziesz z torbą od Wojasa,
No bo Wojas to jest klasa.
W drugiej ręce torba z Zary,
Bo najlepiej mieć do pary.
Płacisz za nią kilka groszy,
Po czym w szafie się panoszy
I choć lepsza jest z dzianiny,
Jesteś na to za leniwy!
A czy spadnie ci włos z główki,
Gdy nie weźmiesz reklamówki?
sobota, 18 stycznia 2014
Na 40 rocznicę ślubu
Są gdzieś w Polsce za lasami
Góry zwane Beskidami,
W których romans się zaczyna...
Żyła tam ładna dziewczyna,
A w dodatku pielęgniarka
Mówiąc krótko - świetna marka.
Wtem pewnego dnia w Kudowie
Jej świat stanął wręcz na głowie,
Serce prędko tak pikało...
Wiecie co się wtedy stało?
Przybył wówczas do Kudowy
Chłopak Michał - młody, zdrowy,
Pisał listy pełne miodu,
By znajomość szła do przodu.
Potem chwytał ją za ręce,
Patrzył w oczy swej panience
I po krótkim dość mirażu
Stali razem przy ołtarzu.
Będąc z sobą lat czterdzieści
Żywą wersji są powieści.
Lecz historia wciąż jest w toku:
Dotrzymując wnukom kroku,
Pizzę z Michałkiem zjadając
I z Miłoszkiem rozrabiając,
Sto lat jeszcze będą żyli -
Tego byśmy im życzyli.
Góry zwane Beskidami,
W których romans się zaczyna...
Żyła tam ładna dziewczyna,
A w dodatku pielęgniarka
Mówiąc krótko - świetna marka.
Wtem pewnego dnia w Kudowie
Jej świat stanął wręcz na głowie,
Serce prędko tak pikało...
Wiecie co się wtedy stało?
Przybył wówczas do Kudowy
Chłopak Michał - młody, zdrowy,
Pisał listy pełne miodu,
By znajomość szła do przodu.
Potem chwytał ją za ręce,
Patrzył w oczy swej panience
I po krótkim dość mirażu
Stali razem przy ołtarzu.
Będąc z sobą lat czterdzieści
Żywą wersji są powieści.
Lecz historia wciąż jest w toku:
Dotrzymując wnukom kroku,
Pizzę z Michałkiem zjadając
I z Miłoszkiem rozrabiając,
Sto lat jeszcze będą żyli -
Tego byśmy im życzyli.
Dzień Kubusia Puchatka
Zastanawia mnie czy dziatka
Wie, że dzisiaj Dzień Puchatka.
Chociaż rozum ma malutki,
Swój kubraczek nieco krótki
I nie lubi dbać o linię,
Każdy zna Kubusia imię.
Moi drodzy, a czy wiecie,
Że Krzyś chadzał raz po świecie?
Tu historia się zaczyna
Milne'a oraz jego syna.
Alan Milne wymyślił misia,
Lecz miał także synka Krzysia -
On jest chłopcem z opowieści!
W waszych główkach się to mieści?
To nie koniec mych zagadek:
ILE LAT MA NASZ NIEDŹWIADEK?
Jest już na emeryturze.
Kończę pisać, bo was znużę.
Wie, że dzisiaj Dzień Puchatka.
Chociaż rozum ma malutki,
Swój kubraczek nieco krótki
I nie lubi dbać o linię,
Każdy zna Kubusia imię.
Moi drodzy, a czy wiecie,
Że Krzyś chadzał raz po świecie?
Tu historia się zaczyna
Milne'a oraz jego syna.
Alan Milne wymyślił misia,
Lecz miał także synka Krzysia -
On jest chłopcem z opowieści!
W waszych główkach się to mieści?
To nie koniec mych zagadek:
ILE LAT MA NASZ NIEDŹWIADEK?
Jest już na emeryturze.
Kończę pisać, bo was znużę.
środa, 15 stycznia 2014
Dziadziu i Blabla
Na imprezie Sybiraków
Spotkasz czasem rozrabiaków:
Dziadziu w kurtce eleganckiej
Był w Gryfinie na Grunwaldzkiej.
Zapadł z Blablą się w fotele,
Bo tematów mieli wiele.
Tak za sobą się stęsknili,
Że flaszeczkę otworzyli –
W butli się robiło mało,
A radości przybywało.
Wtem powiada wujka żona:
„To nie zdrowo pić burbona!
Pić w tym wieku to błąd wielki!”
I przynosi im serdelki.
Babcia Ola z ciocią Irą
Kręcą smutnie łepetyną –
Trudno było wstać chłopakom!
(Jak przystało rozrabiakom)
No cóź…trzeba im wybaczyć –
Rzadko mogą się zobaczyć.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Dzień Sprzątania Biurka
Podpowiada mi komórka,
Że dziś Dzień Sprzątania Biurka.
Weź swe biurko więc w obroty,
Wytrzyj brudy, zbierz klamoty,
Usuń ślady od herbaty
(Jak ci ciężko, to na raty.)
Jeśli nie masz biurka w domu,
Nie przyznawaj się nikomu –
Póki nie ma śnieżnej breji,
Jedź po biurko do IKEI.
Co za bzdury napisałam!
Ach, wybaczcie…właśnie wstałam.
piątek, 10 stycznia 2014
Na pięćdziesiątkę
Przez wzgląd na rangę imprezy
Nie przyniosłem torta z bezy,
Lecz wprowadzę ciut zamętu
Swym dodatkiem do prezentu.
Wiesz co w tym momencie robię?
Recytuję wiersz o Tobie.
Jego dziadek był ułanem,
Pasjonuje się Koranem,
Nieco jest rozkapryszony,
Bo wciąż jeszcze nie ma żony.
A przystojny jest Cezary!
Aż dziw bierze, że bez pary...
Cezar, zwany kawalerem,
Jest prawdziwym wielbicielem
Odgrywania scen z przeszłości,
Co mu daje moc radości.
Pasję ma jak mało który -
Barwne przywdziewa mundury,
Kroczy dumny i dostojny
Jak generał z czasów wojny.
Dzięki szablom w swym pokoju
Wygrałby w niejednym boju.
Nieprzeciętną ma odwagę -
On nie chwyta za ciupagę!
Prędzej ujrzysz go z bagnetem,
Halabardą lub sztyletem.
Wciela się w przeróżne role,
A co więcej, uczy w szkole,
W której młodzież go szanuje,
Bo nie straszy, lecz żartuje.
Młodyś jeszcze jest człowieku -
Toż to dopiero pół wieku!
Gdy dożyjesz, brachu, stówki,
Wiersz nie będzie już tak krótki!
Chociaż "Czarek" nie pasuje,
Tylko to mi się rymuje,
Tak więc powiem krótko: Czarek,
Otwórz wreszcie ten swój barek!
Od słuchania bolą uszy,
A nas coraz bardziej suszy.
Nie przyniosłem torta z bezy,
Lecz wprowadzę ciut zamętu
Swym dodatkiem do prezentu.
Wiesz co w tym momencie robię?
Recytuję wiersz o Tobie.
Jego dziadek był ułanem,
Pasjonuje się Koranem,
Nieco jest rozkapryszony,
Bo wciąż jeszcze nie ma żony.
A przystojny jest Cezary!
Aż dziw bierze, że bez pary...
Cezar, zwany kawalerem,
Jest prawdziwym wielbicielem
Odgrywania scen z przeszłości,
Co mu daje moc radości.
Pasję ma jak mało który -
Barwne przywdziewa mundury,
Kroczy dumny i dostojny
Jak generał z czasów wojny.
Dzięki szablom w swym pokoju
Wygrałby w niejednym boju.
Nieprzeciętną ma odwagę -
On nie chwyta za ciupagę!
Prędzej ujrzysz go z bagnetem,
Halabardą lub sztyletem.
Wciela się w przeróżne role,
A co więcej, uczy w szkole,
W której młodzież go szanuje,
Bo nie straszy, lecz żartuje.
Młodyś jeszcze jest człowieku -
Toż to dopiero pół wieku!
Gdy dożyjesz, brachu, stówki,
Wiersz nie będzie już tak krótki!
Chociaż "Czarek" nie pasuje,
Tylko to mi się rymuje,
Tak więc powiem krótko: Czarek,
Otwórz wreszcie ten swój barek!
Od słuchania bolą uszy,
A nas coraz bardziej suszy.
wtorek, 7 stycznia 2014
Bałwany
Pewnej zimy, w styczniu, z rana,
Mówi bałwan do bałwana:
"Dręczy mnie ogromna troska -
Nie mam już z marchewki noska!"
Na to drugi tak powiada:
"Mi co chwilę guzik spada!
A tak piękne te węgielki...
Zaraz...Nie mam lewej ręki!"
Pierwszy bałwan, już zniszczony,
Rzecze wielce przestraszony:
"Nie ma mrozu, nie ma zimy,
Bracie - chyba się topimy!"
Mówi bałwan do bałwana:
"Dręczy mnie ogromna troska -
Nie mam już z marchewki noska!"
Na to drugi tak powiada:
"Mi co chwilę guzik spada!
A tak piękne te węgielki...
Zaraz...Nie mam lewej ręki!"
Pierwszy bałwan, już zniszczony,
Rzecze wielce przestraszony:
"Nie ma mrozu, nie ma zimy,
Bracie - chyba się topimy!"
niedziela, 5 stycznia 2014
Mało optymistyczny wiersz
Nadchodziła szybkim krokiem
Konfrontacja z Nowym Rokiem.
Nieco inny, bo bez śniegu,
Lecz kolejny pełen biegu.
Wielkość tego wydarzenia
Skłania ludzi do myślenia
I gdy grudnia już końcówka,
Życzą sobie dużo zdrówka,
Wykupują moc szampana,
By starczyło aż do rana.
Wokół rymów sobie krążę,
Powiem więc do czego dążę:
Pewna rzecz się wciąż nie zmienia –
Wiara w czar postanowienia.
Pewnie myślisz, że masz rację
Mówiąc, że wesprzesz fundację,
Że odłożysz chociaż stówkę
Na komputer lub lodówkę,
Mówisz: „Będę robił masę”
Albo „Będę trzepać kasę”,
Z pieskiem zaczniesz spacerować
I nauczysz się gotować,
Zrzucisz kilo albo cztery,
Zadbasz o swoje maniery,
Liźniesz trochę japońskiego
I poczytasz Słowackiego,
Kupisz nową meblościankę
I naprawisz umywalkę…
Gdy to mówisz, rzygasz tęczą,
Lecz postanowienia męczą
Myślisz, gdybasz i planujesz,
A z połowy zrezygnujesz.
Znów wyprawisz urodziny
I choć nie ma w tym twej winy,
Ujrzysz zmarszczkę na swej twarzy…
Jacy już jesteśmy starzy!
czwartek, 12 grudnia 2013
Wiersz nafaszerowany poznańską gwarą
Podejmuję się wierszyka
Ku czci STAREGO MARYCHA
I POBEBLAM sobie z klasą,
Chcąc otoczyć wersy krasą.
Ach, entuzjazm mnie rozpiera,
Cóż więc czynić, TEJ? Do dzieła!
By nie uznał czasem który,
Że ten wiersz to same LURY!
W BLUBRACH swoich się nie mylę –
Jak nie wierzysz, załóż BRYLE!
Niekoniecznie jest SZUSZWOLEM
Ten, kto zowie się KIBOLEM.
Brata nazwiesz swym BRACHOLEM,
Piekarz zaś jest tu PIPOLEM.
W SKLEPIE kupisz pomidory,
Ale schowasz też przetwory.
Nie jest przecież tajemnicą,
Że „SKLEP” może być „piwnicą”.
Po wdepnięciu do kałuży
Człek z Poznania się UMURZY.
Nowy ANCUG czas kupować,
By znów się WYSZTAFIROWAĆ.
Nowy ANCUG czas kupować,
By znów się WYSZTAFIROWAĆ.
Bierze KEJTRA do Sołacza,
Śle nie strzałkę, lecz GŁUCHACZA,
A zakupy wkłada w TYTKI,
A zakupy wkłada w TYTKI,
By DOTAŚTAĆ swe dobytki.
Na kolację SKIBKA z GZIKIEM,
Na śniadanie kawka z ĆMIKIEM.
Będzie jadł po wieków wieki
Słynne tutaj z GLANCEM SZNEKI.
Choć poznaniak jest uprzejmy,
Skrupulatnie ciuła BEJMY.
W końcu EJBER pospolity
W końcu EJBER pospolity
Jest nadzwyczaj pracowity .
W ciągu dnia ciężko poczyna…
Za to w nocy twardo NYNA.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Kolejne story o Mikołaju
Jestem pewna, że nie wiecie
Co Mikołaj robi w lecie.
Mieszka w kraju mało znanym,
Wielce jest zapracowany
I wychodzę z założenia,
Że chce spełnić Wam marzenia.
Mieszka tam, gdzie ciągle mrozi,
Więc go lato nie obchodzi -
Nigdy nie jest mu wygodnie,
Gdy przymierza krótkie spodnie.
Woli kożuch, ogrodniczki
I cieplutkie rękawiczki.
Obok chatki ma fabrykę,
W której trzyma śnieżną brykę.
Bardzo sanie swe szanuje,
Więc je w lipcu poleruje.
Co dzień chodzi na spacery,
By tresować renifery.
Tak je sobie już oswoił,
Że jadają z jego dłoni.
W sierpniu nie jest wypoczęty,
Bo zatrudnia nowe elfy.
Elf się bawi doskonale,
Gdy na drutach robi szale
Czy maluje klocki Lego -
To kształtuje jego ego!
A tymczasem, w swojej chatce,
Przy gorącej czekoladce,
Nasz Mikołaj listy czyta
(Żaden z nich mu nie umyka!)
Potem robi z nich dwie sterty:
Dzieciom z pierwszej da prezenty,
A te dzieci, co zostały,
Bardzo mocno rozrabiały!
Mikołaja boli głowa,
Więc wydusza takie słowa:
"Nie ma co robić hałasu -
Dam im jeszcze trochę czasu".
Co Mikołaj robi w lecie.
Mieszka w kraju mało znanym,
Wielce jest zapracowany
I wychodzę z założenia,
Że chce spełnić Wam marzenia.
Mieszka tam, gdzie ciągle mrozi,
Więc go lato nie obchodzi -
Nigdy nie jest mu wygodnie,
Gdy przymierza krótkie spodnie.
Woli kożuch, ogrodniczki
I cieplutkie rękawiczki.
Obok chatki ma fabrykę,
W której trzyma śnieżną brykę.
Bardzo sanie swe szanuje,
Więc je w lipcu poleruje.
Co dzień chodzi na spacery,
By tresować renifery.
Tak je sobie już oswoił,
Że jadają z jego dłoni.
W sierpniu nie jest wypoczęty,
Bo zatrudnia nowe elfy.
Elf się bawi doskonale,
Gdy na drutach robi szale
Czy maluje klocki Lego -
To kształtuje jego ego!
A tymczasem, w swojej chatce,
Przy gorącej czekoladce,
Nasz Mikołaj listy czyta
(Żaden z nich mu nie umyka!)
Potem robi z nich dwie sterty:
Dzieciom z pierwszej da prezenty,
A te dzieci, co zostały,
Bardzo mocno rozrabiały!
Mikołaja boli głowa,
Więc wydusza takie słowa:
"Nie ma co robić hałasu -
Dam im jeszcze trochę czasu".
sobota, 30 listopada 2013
Calibra
By Galice się pośmiali,
Piszę im o Oplu Cali:
Nie mam prawka…(no, niestety),
Lecz pojmuję priorytety.
Choć techniki nie kapuję,
Opla wielce respektuję.
Jeśli chcesz nacieszyć oczy
I doświadczyć w **** rozkoszy,
Odwiedź, brachu, Szamotuły –
Eldorado owej fury.
Opel Cali – sprzęt marzenie
Zajebiste ma płomienie,
A do tego boskie diody,
Co dodają mu urody.
Najpiękniejsze są czerwone…
Cudne, smukłe, wypieszczone.
Do czyszczenia swej Calibry
Użyj szmatki z mikrofibry,
Bo się świecić musi z klasą
Przed najkrótszą nawet trasą.
I zakończę wiersz z impetem:
LPG jest priorytetem!
wtorek, 26 listopada 2013
Takie tam o Mikołaju z braku laku i nadmiaru wolnego czasu
Coraz częściej zimno w uszka
I smutniejsze są serduszka…
Wstrętna zima już nadchodzi,
Lecz jest ktoś, kto nam osłodzi
Gorzki czas pod białym puchem –
Czyś dorosłym, czyś maluchem.
Moi drodzy, oto baja…
Dziś na temat Mikołaja.
Gdy listopad przyniósł słotę
Coraz częściej mam ochotę
Zastanawiać się wieczorem
Czemu zwą go też Gwiazdorem?
Wielki udział przypadł w roli
Producentom Coca Coli,
Gdyż odziali Sędziwego
W kubrak z puchu czerwonego
Oraz dali ciężarówkę
(Dzisiaj raczej już nie nówkę).
Jest też inna wersja zdarzeń,
Co okrada nieco z marzeń,
Dawno uaktualniona
Przez chrześcijan. Oto ona:
Jego domem była Mira,
Nigdy nie prowadził tira,
Miał nad głową aureolę
I odgrywał ważną rolę:
Wręczał biednym swoje rzeczy
Wierząc, że zły świat uleczy.
Wybierz wersję, którą lubisz,
Gdyż inaczej się pogubisz.
Jedno tutaj jest pewniakiem –
Grzecznym musisz być dzieciakiem
I sprawować się jak trzeba,
By nie dostać rózgi…z nieba.
sobota, 16 listopada 2013
Sekrety zwierzęcego folwarku
Czarny kot przeszedł wskroś drogi
I wprowadził cię w stan trwogi?
Jest to jeden przykład mitu,
Więc obalmy je w wierszyku.
Kociak zwykle kroczy zgrabnie,
Ale zdarza się, że spadnie
Z balustrady na ulicę
I połamie swą miednicę.
„Kiedy kotu skręca kiszki,
Z apetytem zjada myszki” -
Toż to przecież istne bzdury!
Z większą chęcią zjadłby kury.
Czy spotkałeś się z bajkami,
Że mysz kocha ser z dziurami?
Bardziej zadowolisz smyka
Ziarenkami słonecznika.
Wściekłym bykom na corridzie
Nie o kolor wcale idzie.
Zwierzę jest w nerwowym stanie
Przez nieładne traktowanie.
A czy wierzysz wciąż, że sowa
To prawdziwie mądra głowa?
Mit obala nam nauka:
Sowa głupsza jest od kruka!
I na koniec tajemnica:
Nie odżyje już dżdżownica,
Gdy ją przetniesz na połowę,
Bo ma tylko jedną głowę!
poniedziałek, 21 października 2013
Wiersz o piwku
Czyś jest chłopak, czy dziewczyna
Pewnie znany Ci smak piwa,
A do swojej zamrażarki
Zdarza Ci się kłaść browarki.
Bywa pity w kuflu, szklance
Oraz z pianką na dwa palce.
Po nim bywasz podchmielony,
Zaprawiony i wstawiony,
A gdy kratę wchłoniesz piwa
To i filmik się urywa.
Ale dość już pesymizmu -
Browar ma coś z romantyzmu
Gdy wypijesz go nad Wartą,
Przy fontannie lub nad Maltą.
Wiedzą dobrze to rodacy,
Że z nim błogo siąść po pracy.
Świadom był już pan Zagłoba,
Że po piwku lepsza mowa.
Nazw nie będę wymieniała,
Coby krew się nie polała -
Każdy bursztywnowy trunek
Zasługuje na szacunek.
Chciałabym też rzec uczciwie,
Że się słabo znam na piwie,
Lecz dla jego miłośników
Nie poskąpię swych wierszyków.
Pewnie znany Ci smak piwa,
A do swojej zamrażarki
Zdarza Ci się kłaść browarki.
Bywa pity w kuflu, szklance
Oraz z pianką na dwa palce.
Po nim bywasz podchmielony,
Zaprawiony i wstawiony,
A gdy kratę wchłoniesz piwa
To i filmik się urywa.
Ale dość już pesymizmu -
Browar ma coś z romantyzmu
Gdy wypijesz go nad Wartą,
Przy fontannie lub nad Maltą.
Wiedzą dobrze to rodacy,
Że z nim błogo siąść po pracy.
Świadom był już pan Zagłoba,
Że po piwku lepsza mowa.
Nazw nie będę wymieniała,
Coby krew się nie polała -
Każdy bursztywnowy trunek
Zasługuje na szacunek.
Chciałabym też rzec uczciwie,
Że się słabo znam na piwie,
Lecz dla jego miłośników
Nie poskąpię swych wierszyków.
czwartek, 17 października 2013
Wiersz o Harrym Potterze (odcinek pierwszy i drugi)
Błogo w łóżku sobie leżę,
Pisząc o Harrym Potterze.
Czemu o nim utwór właśnie?
Zaraz wszystko Wam wyjaśnię.
Moja siostra (zwie się Dżasta,
Pomysłami zawsze szasta)
Wiersz ten sobie zażyczyła,
A ja, biedna, się zgodziłam.
Na początek drobna rada:
Każdy mugol niechaj spada,
Gdyż nic z wiersza nie zrozumie
(Wierzcie mi, bo wiem co mówię).
Zacznę chyba od Harry'ego -
Chłopca niezbyt przystojnego,
Lecz ważnego dla powieści
Tak, że w głowie się nie mieści.
Jego bój ze Slytherinem
Niebanalnym był wyczynem,
A przez talent do quidditcha
W każdym tomie szukał znicza.
Każdy, kto jest jego fanem
Wie, że walczył z Czarnym Panem,
Znał dość dobrze wężów mowę
I miał piękną białą sowę.
Dość o Harrym. Przyszła pora
Na Albusa Dumbledora.
Dursleyowie się go bali,
Śmierciożercy przed nim wiali.
Dobra, czuję się zmęczona -
Na dziś bajka już skończona,
Ale - chłopcy i dziewczynki -
Wiersz ten będzie miał odcinki!
Więc nie warto być posępnym,
Bo już myślę o następnym!
Tu zaczyna się ODCINEK DRUGI
Napisany dziś o poranku, tj. 18.10.2013
A Hermiona, zwana szlamą,
Nie dawała za wygraną.
Wróżyć umiała z herbaty
I ratować chciała skrzaty.
Co powiedzieć Wam o Ronie...
Zabujany był w Hermionie!
Zawsze bał się pajęczaków
I wziął udział w partii szachów.
Hagrid - strażnik i gajowy
Znany z dość koślawej mowy
Miał pająka Aragoga
I w niewielu widział wroga.
McGonagall - zasadnicza -
Uwielbiała wprost quidditcha,
Nauczała transmutacji,
Oprócz niej nikt nie miał racji.
Snape - cyniczny i surowy,
Wielce jednak zagadkowy
Śmiał się tylko pod przymusem,
Łania jego patronusem.
Było już postaci siedem -
Czas na Georga z bratem Fredem.
Tych dwóch rudych z pomysłami
Handlowiało psikusami.
To be continued...
Pisząc o Harrym Potterze.
Czemu o nim utwór właśnie?
Zaraz wszystko Wam wyjaśnię.
Moja siostra (zwie się Dżasta,
Pomysłami zawsze szasta)
Wiersz ten sobie zażyczyła,
A ja, biedna, się zgodziłam.
Na początek drobna rada:
Każdy mugol niechaj spada,
Gdyż nic z wiersza nie zrozumie
(Wierzcie mi, bo wiem co mówię).
Zacznę chyba od Harry'ego -
Chłopca niezbyt przystojnego,
Lecz ważnego dla powieści
Tak, że w głowie się nie mieści.
Jego bój ze Slytherinem
Niebanalnym był wyczynem,
A przez talent do quidditcha
W każdym tomie szukał znicza.
Każdy, kto jest jego fanem
Wie, że walczył z Czarnym Panem,
Znał dość dobrze wężów mowę
I miał piękną białą sowę.
Dość o Harrym. Przyszła pora
Na Albusa Dumbledora.
Dursleyowie się go bali,
Śmierciożercy przed nim wiali.
Dobra, czuję się zmęczona -
Na dziś bajka już skończona,
Ale - chłopcy i dziewczynki -
Wiersz ten będzie miał odcinki!
Więc nie warto być posępnym,
Bo już myślę o następnym!
Tu zaczyna się ODCINEK DRUGI
Napisany dziś o poranku, tj. 18.10.2013
A Hermiona, zwana szlamą,
Nie dawała za wygraną.
Wróżyć umiała z herbaty
I ratować chciała skrzaty.
Co powiedzieć Wam o Ronie...
Zabujany był w Hermionie!
Zawsze bał się pajęczaków
I wziął udział w partii szachów.
Hagrid - strażnik i gajowy
Znany z dość koślawej mowy
Miał pająka Aragoga
I w niewielu widział wroga.
McGonagall - zasadnicza -
Uwielbiała wprost quidditcha,
Nauczała transmutacji,
Oprócz niej nikt nie miał racji.
Snape - cyniczny i surowy,
Wielce jednak zagadkowy
Śmiał się tylko pod przymusem,
Łania jego patronusem.
Było już postaci siedem -
Czas na Georga z bratem Fredem.
Tych dwóch rudych z pomysłami
Handlowiało psikusami.
To be continued...
poniedziałek, 14 października 2013
Ola
Jestem ośmioletnią Olą,
Uśmiechniętą, z silną wolą,
Jasne włoski mam na głowie
I o sobie wam opowiem.
Jeśli znacie mnie to wiecie,
Że szaleję na parkiecie,
Zdarza mi się porysować
I na rolkach lawirować.
Chociaż kocham swego brata
Pawła, co ma cztery lata,
To się często denerwuję,
Gdy ten psotnik coś zepsuje.
Lubię pluskać się w basenie
I ogromne mam marzenie:
Gdy dostanę wreszcie pieska
Skapnie mi ze szczęścia łezka.
Może byłby to terierek -
Świetny kumpel na spacerek.
Może byłby on spanielem -
Przecudownym przyjacielem.
Mogłabym zostać magikiem,
Podróżować świstoklikiem,
Bo zachwyca mnie Hermiona -
Czarodziejka, żona Rona.
Muszę szepnąć wam na ucho,
Że w gardełku mi już sucho...
Dużo mam do powiedzenia,
Lecz dziś rzeknę "do widzenia"!
Uśmiechniętą, z silną wolą,
Jasne włoski mam na głowie
I o sobie wam opowiem.
Jeśli znacie mnie to wiecie,
Że szaleję na parkiecie,
Zdarza mi się porysować
I na rolkach lawirować.
Chociaż kocham swego brata
Pawła, co ma cztery lata,
To się często denerwuję,
Gdy ten psotnik coś zepsuje.
Lubię pluskać się w basenie
I ogromne mam marzenie:
Gdy dostanę wreszcie pieska
Skapnie mi ze szczęścia łezka.
Może byłby to terierek -
Świetny kumpel na spacerek.
Może byłby on spanielem -
Przecudownym przyjacielem.
Mogłabym zostać magikiem,
Podróżować świstoklikiem,
Bo zachwyca mnie Hermiona -
Czarodziejka, żona Rona.
Muszę szepnąć wam na ucho,
Że w gardełku mi już sucho...
Dużo mam do powiedzenia,
Lecz dziś rzeknę "do widzenia"!
czwartek, 3 października 2013
Dla Cioci Ireny
Siedząc w pracy, robiąc ceny,
Piszę dla Cioci Ireny.
Rzadko panią tą widuję,
Lecz ją lubię i szanuję.
Taka ciepła z niej kobieta...
Zawsze szczerze się uśmiecha
I kieruje naszym rodem
Odkąd byłam jeszcze smrodem.
Przeogromna to otucha
Mieć w kompanii tego druha
I choć nie ma mnie dziś z Wami
Ślę całusy z uściskami :*
Piszę dla Cioci Ireny.
Rzadko panią tą widuję,
Lecz ją lubię i szanuję.
Taka ciepła z niej kobieta...
Zawsze szczerze się uśmiecha
I kieruje naszym rodem
Odkąd byłam jeszcze smrodem.
Przeogromna to otucha
Mieć w kompanii tego druha
I choć nie ma mnie dziś z Wami
Ślę całusy z uściskami :*
poniedziałek, 30 września 2013
Na odejście szefowej
Ewelina - cud szefowa
Nigdy nie jest zbyt surowa,
A pracując dla Empiku,
Firmie tej dodaje szyku.
Rozliczałaś z nami kasę,
Nauczyłaś zwracać prasę,
Dzielnie artpap układałaś,
Choć zmęczona, to się śmiałaś.
Pewnie nie chcesz, by Ci słodzić,
Ale skoro masz odchodzić,
Trzeba rzec bez szczypty drwiny,
Że niezmiernie Cię lubimy
Nigdy nie jest zbyt surowa,
A pracując dla Empiku,
Firmie tej dodaje szyku.
Rozliczałaś z nami kasę,
Nauczyłaś zwracać prasę,
Dzielnie artpap układałaś,
Choć zmęczona, to się śmiałaś.
Pewnie nie chcesz, by Ci słodzić,
Ale skoro masz odchodzić,
Trzeba rzec bez szczypty drwiny,
Że niezmiernie Cię lubimy
wtorek, 24 września 2013
Jak Polacy narzekają
Przyszła jesień, dni parszywe,
Szybko zmykasz pod pierzynę,
Ptaszki smutną piosnkę grają,
A Polacy NARZEKAJĄ:
"Panie, co to za pogoda!
W rurach mi zamarza woda
I odśnieżać muszę ganek" -
Tak marudzi Nowak Janek
Polak nie jest zbyt radosny
Nawet gdy dogląda wiosny.
Cukier przecież zawsze drogi!
I nie dają zapomogi.
Tak rzecze pani Henryka:
"Jak mnie strasznie w krzyżu strzyka!
Pewnie przez zmianę pogody...
Człowiek już nie taki młody!"
Pan Kowalski, farmer zdrowy,
Miał ochotę na schabowy,
Ale grymas zrobił srogi
Mówiąc: "Znowu te pierogi?!"
Koniec już tego wierszyka -
Czas jak wariat mi umyka.
Muszę jeszcze zrobić pranie,
A męczące to zadanie :(
Szybko zmykasz pod pierzynę,
Ptaszki smutną piosnkę grają,
A Polacy NARZEKAJĄ:
"Panie, co to za pogoda!
W rurach mi zamarza woda
I odśnieżać muszę ganek" -
Tak marudzi Nowak Janek
Polak nie jest zbyt radosny
Nawet gdy dogląda wiosny.
Cukier przecież zawsze drogi!
I nie dają zapomogi.
Tak rzecze pani Henryka:
"Jak mnie strasznie w krzyżu strzyka!
Pewnie przez zmianę pogody...
Człowiek już nie taki młody!"
Pan Kowalski, farmer zdrowy,
Miał ochotę na schabowy,
Ale grymas zrobił srogi
Mówiąc: "Znowu te pierogi?!"
Koniec już tego wierszyka -
Czas jak wariat mi umyka.
Muszę jeszcze zrobić pranie,
A męczące to zadanie :(
wtorek, 17 września 2013
Oda do beznadziei
Coraz chłodniej, wiatr wciąż wieje,
Przywołując beznadzieję.
Mało tak słońca promieni -
Jesień pełna beznadziei...
Deszcze już depresję sieją,
Krople pachną...beznadzieją.
Czas już zamknąć okna szczelnie,
Bo zacina beznadziejnie.
Choć prognoza jeszcze chwiejna,
Idzie zima. Beznadziejna.
Śniegu sypnie, będzie breja...
Rety, jaka beznadzieja...
Kończę pisać te banały -
Lato JUŻ za trzy kwartały!
Przywołując beznadzieję.
Mało tak słońca promieni -
Jesień pełna beznadziei...
Deszcze już depresję sieją,
Krople pachną...beznadzieją.
Czas już zamknąć okna szczelnie,
Bo zacina beznadziejnie.
Choć prognoza jeszcze chwiejna,
Idzie zima. Beznadziejna.
Śniegu sypnie, będzie breja...
Rety, jaka beznadzieja...
Kończę pisać te banały -
Lato JUŻ za trzy kwartały!
poniedziałek, 2 września 2013
Dla tych, którzy muszą iść do szkoły
Ludu, nadszedł dzień rozpaczy -
Czas tornistry zdjąć z pawlaczy,
Kupić nowe tenisówki
I naostrzyć znów ołówki.
Szkoła Wam się nie podoba?
Pewnie boli Was wątroba,
Ucho, palec albo brzucho,
A ze strachu w ustach sucho...
Znowu zaczną się kartkówki,
Lekcje, skargi, wywiadówki,
Trzeba będzie liczyć pole,
W teatrzykach grywać role,
Pisać milion opowiadań
I odrabiać mnóstwo zadań.
Chociaż dzień ten tak parszywy,
Są też przecież pozytywy!
Jeśli w głowie nie ma pustki,
To wpadają czasem szóstki.
Może wierzyć mi nie chcecie
Teraz, gdy na apel mkniecie,
Ale szkoła jest dla ludzi
Nawet jeśli czasem nudzi.
Jeśli macie smutne miny
I boicie się rutyny,
To pomyślcie, że w przyszłości,
Oglądając wiadomości,
Mamy szanse usłyszenia,
Że ktoś z Was dosięgnął nieba
Lub po Marsie spaceruje.
I co, warto zbierać dwóje?
Czas tornistry zdjąć z pawlaczy,
Kupić nowe tenisówki
I naostrzyć znów ołówki.
Szkoła Wam się nie podoba?
Pewnie boli Was wątroba,
Ucho, palec albo brzucho,
A ze strachu w ustach sucho...
Znowu zaczną się kartkówki,
Lekcje, skargi, wywiadówki,
Trzeba będzie liczyć pole,
W teatrzykach grywać role,
Pisać milion opowiadań
I odrabiać mnóstwo zadań.
Chociaż dzień ten tak parszywy,
Są też przecież pozytywy!
Jeśli w głowie nie ma pustki,
To wpadają czasem szóstki.
Może wierzyć mi nie chcecie
Teraz, gdy na apel mkniecie,
Ale szkoła jest dla ludzi
Nawet jeśli czasem nudzi.
Jeśli macie smutne miny
I boicie się rutyny,
To pomyślcie, że w przyszłości,
Oglądając wiadomości,
Mamy szanse usłyszenia,
Że ktoś z Was dosięgnął nieba
Lub po Marsie spaceruje.
I co, warto zbierać dwóje?
niedziela, 18 sierpnia 2013
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :)))))))))))))))))))
W łepetynie spore luki,
Więc nie będzie dzieła sztuki.
Chociaż weny dziś nie czuję,
Coś tam jednak Ci zrymuję :D
Dobra, skończmy z tym żarcikiem -
Trzeba zająć się wierszykiem.
Kiedy byłam jeszcze mała
I do pasa Ci sięgałam,
Podkradałam Twoje szminki
Tuż przed porą wieczorynki.
Przymierzałam Twą sukienkę
I trzymałam Cię za rękę.
Czasem na większe imprezy
Przyrządzałaś torta z bezy.
Wiele pracy Cię kosztował,
Ale jak dobrze smakował!
Byłaś dla mnie księżną z bajki
Nawet gdy prałaś firanki.
Byłaś dla mnie wyjątkowa
Gdy kroiłaś pomidora.
Chociaż świat się ciągle zmienia,
Jeszcze bardziej Cię doceniam -
Tak Cię bardzo potrzebuję,
Gdy marudzę, lamentuję...
Nikt tak pilnie mnie nie słucha
Z telefonem koło ucha.
Słońce, słota czy ulewa -
W pogotowiu Lidzka Ewa.
Jakoś mało napisałam,
Ale długo dzisiaj spałam...
Ślę już swoje wypociny -
Czas świętować urodziny!
Zanim zaczniesz jeść śniadanie
Jeszcze jedno krótkie zdanie:
Jeśli życie to strumyczek,
Ty w nim dla mnie jak promyczek! :)
Więc nie będzie dzieła sztuki.
Chociaż weny dziś nie czuję,
Coś tam jednak Ci zrymuję :D
Dobra, skończmy z tym żarcikiem -
Trzeba zająć się wierszykiem.
Kiedy byłam jeszcze mała
I do pasa Ci sięgałam,
Podkradałam Twoje szminki
Tuż przed porą wieczorynki.
Przymierzałam Twą sukienkę
I trzymałam Cię za rękę.
Czasem na większe imprezy
Przyrządzałaś torta z bezy.
Wiele pracy Cię kosztował,
Ale jak dobrze smakował!
Byłaś dla mnie księżną z bajki
Nawet gdy prałaś firanki.
Byłaś dla mnie wyjątkowa
Gdy kroiłaś pomidora.
Chociaż świat się ciągle zmienia,
Jeszcze bardziej Cię doceniam -
Tak Cię bardzo potrzebuję,
Gdy marudzę, lamentuję...
Nikt tak pilnie mnie nie słucha
Z telefonem koło ucha.
Słońce, słota czy ulewa -
W pogotowiu Lidzka Ewa.
Jakoś mało napisałam,
Ale długo dzisiaj spałam...
Ślę już swoje wypociny -
Czas świętować urodziny!
Zanim zaczniesz jeść śniadanie
Jeszcze jedno krótkie zdanie:
Jeśli życie to strumyczek,
Ty w nim dla mnie jak promyczek! :)
wtorek, 13 sierpnia 2013
Poemat ślubny
Rzadko wrzucam list do skrzynki,
Ale wkrótce ślub Martynki!
Białym okryta atłasem
Powie sobie "tak" z Thomasem.
Nie chcę być zanadto ckliwa,
Ale jestem przeszczęśłiwa,
Że ta para z niezłym stażem
Stanie razem przed ołtarzem.
Niech Wam dni mijają słodko,
Pachną różą i stokrotką,
I nie kłóćcie się zbyt wiele
(A przynajmniej nie w kościele^^)
Niech jednemu to smakuje,
Co mu drugie ugotuje.
Oby zawsze było miło,
Oby dobrze Wam się żyło!
A odnośnie samego wesela:
Przegryzając ślubnym ciastem
Wznoście toast za toastem.
Ludzki żywot jest za krótki,
By odmawiać sobie wódki!
Ale wkrótce ślub Martynki!
Białym okryta atłasem
Powie sobie "tak" z Thomasem.
Nie chcę być zanadto ckliwa,
Ale jestem przeszczęśłiwa,
Że ta para z niezłym stażem
Stanie razem przed ołtarzem.
Niech Wam dni mijają słodko,
Pachną różą i stokrotką,
I nie kłóćcie się zbyt wiele
(A przynajmniej nie w kościele^^)
Niech jednemu to smakuje,
Co mu drugie ugotuje.
Oby zawsze było miło,
Oby dobrze Wam się żyło!
A odnośnie samego wesela:
Przegryzając ślubnym ciastem
Wznoście toast za toastem.
Ludzki żywot jest za krótki,
By odmawiać sobie wódki!
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
O japonkach
Można mieć na nogach laczki,
Buty, trepy lub człapaczki,
Mokasyny albo korki,
Lecz najlepsze są japonki!
Chociaż nie dodają gracji,
Są gwarantem wentylacji.
Skoro wiersz ten piszę w lecie,
Z chęcią powiem Ci w sekrecie,
Że gdy będziesz na Jeżycach
W malowniczych kamienicach,
Kupisz nie tylko jedzenie,
Lecz też klapki w świetnej cenie!
Na podeszwę i dwa paski
Nie potrzeba dużo kaski.
Oprócz tego, że są tanie,
Pozostają w dobrym stanie
Nawet przez cztery tygodnie.
A jak bardzo w nich wygodnie!
Choć nie chronią przed gruźlicą,
To na pewno przed grzybicą.
Weź je więc do uzdrowiska -
Nie ma wykrzywiania pyska!!!
Buty, trepy lub człapaczki,
Mokasyny albo korki,
Lecz najlepsze są japonki!
Chociaż nie dodają gracji,
Są gwarantem wentylacji.
Skoro wiersz ten piszę w lecie,
Z chęcią powiem Ci w sekrecie,
Że gdy będziesz na Jeżycach
W malowniczych kamienicach,
Kupisz nie tylko jedzenie,
Lecz też klapki w świetnej cenie!
Na podeszwę i dwa paski
Nie potrzeba dużo kaski.
Oprócz tego, że są tanie,
Pozostają w dobrym stanie
Nawet przez cztery tygodnie.
A jak bardzo w nich wygodnie!
Choć nie chronią przed gruźlicą,
To na pewno przed grzybicą.
Weź je więc do uzdrowiska -
Nie ma wykrzywiania pyska!!!
środa, 7 sierpnia 2013
O krwiopijcach
Grupa krwi nie ma znaczenia,
Gdy ta bestia chce jedzenia.
Jeśli atakują stadem,
Wiedz, żeś smacznym dlań obiadem.
Robią zbyt dużo hałasu
Podczas tak błogiego czasu,
Gdy układasz się raz w roku
Gdzieś w namiocie na Woodstocku.
Na krew łase jak pijawka,
Skórne bąble to ich sprawka.
Nie chciałbyś spotkać tej chmary...
Tak, tak - chodzi o komary.
W tejże już kolejnej strofie
Można by wspomnieć o Offie -
Testowawszy różne spraje
Mówię Ci - to nic nie daje...
Uwzględniając Twe cierpienia
Wplotę słowa pocieszenia:
Jeśli coś nad Tobą bzyczy,
Wiedz, że nie brak Ci słodyczy! :D
Gdy ta bestia chce jedzenia.
Jeśli atakują stadem,
Wiedz, żeś smacznym dlań obiadem.
Robią zbyt dużo hałasu
Podczas tak błogiego czasu,
Gdy układasz się raz w roku
Gdzieś w namiocie na Woodstocku.
Na krew łase jak pijawka,
Skórne bąble to ich sprawka.
Nie chciałbyś spotkać tej chmary...
Tak, tak - chodzi o komary.
W tejże już kolejnej strofie
Można by wspomnieć o Offie -
Testowawszy różne spraje
Mówię Ci - to nic nie daje...
Uwzględniając Twe cierpienia
Wplotę słowa pocieszenia:
Jeśli coś nad Tobą bzyczy,
Wiedz, że nie brak Ci słodyczy! :D
sobota, 3 sierpnia 2013
Gdy pogoda była RZEŚKA
Jeśli ci doskwiera słońce,
Pospaceruj po Biedronce.
Jeśli męczy cię ten żar,
Czas docenić Lidla czar.
Gdy już nic cię nie pociesza,
Przejść się warto też do Fresha.
Radość sprzyja tej wędrówce,
Bo tam miło jak w lodówce...
To przez ten upał...
Pospaceruj po Biedronce.
Jeśli męczy cię ten żar,
Czas docenić Lidla czar.
Gdy już nic cię nie pociesza,
Przejść się warto też do Fresha.
Radość sprzyja tej wędrówce,
Bo tam miło jak w lodówce...
To przez ten upał...
środa, 12 czerwca 2013
W trakcie sesji
Jem truskawki i myślę:
Kto jada truskawki,
ten piękny i gładki.
A zaraz potem:
Kto jada krewetki,
Ten zdrowy i krzepki.
Kto jada perliczki,
Ma krągłe policzki,
A kto wcina gruszki,
Ma śliczne paluszki.
Troszeczkę szczypiorku
Dodaje kolorku,
A pęczek pietruszki
Upiękni twe nóżki.
To fakt, że jedzenie
Wspomaga myślenie.
TAK, UCZĘ SIĘ...
Kto jada truskawki,
ten piękny i gładki.
A zaraz potem:
Kto jada krewetki,
Ten zdrowy i krzepki.
Kto jada perliczki,
Ma krągłe policzki,
A kto wcina gruszki,
Ma śliczne paluszki.
Troszeczkę szczypiorku
Dodaje kolorku,
A pęczek pietruszki
Upiękni twe nóżki.
To fakt, że jedzenie
Wspomaga myślenie.
TAK, UCZĘ SIĘ...
wtorek, 11 czerwca 2013
Na urodziny Bogdana
Bogdan J. - przez wielu znany
Jako chłopak wygadany.
Jego idol zwie się Rondem,
Mieszka z Tomskim (lub Zywrodem).
Jest Emilia też i Grala -
Urokliwa, lecz mądrala.
Na Bogdana często krzyczy,
Bo w niej tyle jest goryczy!(Pozdro dla Grali :D)
Bogdan brzydzi się jogurtem,
Lecz słodycze wcina hurtem.
Nie je żadnych białych sosów,
Nie odmówi zaś naczosów.
Nienawidzi Koszalina,
Stąd z Karolem czasem spina.
Jeśli dzionek ma niemrawy,
To ogląda "Trude Sprawy".
Niech uwadze nie umyka,
Że Jancz słucha K.Krawczyka!
Koszykarsko jest ubrany,
Bo na nogach ma dżordany,
A przechodząc do konkretu,
Wielkim fanem jest basketu.
Chcę powiedzieć jeszcze jedno.
Przy czym inne sprawy bledną:
Są dziś Twoje urodziny,
Więc bądź zdrowy i szczęśliwy
P.S. "Bo zdrowie jest najważniejsze" xD
Jako chłopak wygadany.
Jego idol zwie się Rondem,
Mieszka z Tomskim (lub Zywrodem).
Jest Emilia też i Grala -
Urokliwa, lecz mądrala.
Na Bogdana często krzyczy,
Bo w niej tyle jest goryczy!(Pozdro dla Grali :D)
Bogdan brzydzi się jogurtem,
Lecz słodycze wcina hurtem.
Nie je żadnych białych sosów,
Nie odmówi zaś naczosów.
Nienawidzi Koszalina,
Stąd z Karolem czasem spina.
Jeśli dzionek ma niemrawy,
To ogląda "Trude Sprawy".
Niech uwadze nie umyka,
Że Jancz słucha K.Krawczyka!
Koszykarsko jest ubrany,
Bo na nogach ma dżordany,
A przechodząc do konkretu,
Wielkim fanem jest basketu.
Chcę powiedzieć jeszcze jedno.
Przy czym inne sprawy bledną:
Są dziś Twoje urodziny,
Więc bądź zdrowy i szczęśliwy
P.S. "Bo zdrowie jest najważniejsze" xD
środa, 8 maja 2013
Na urodziny Rydla
Bąbelkową folię strzela
I uchodzi za hejtera.
Kardaszewski - top lektura,
Jazda Tatrą go uczula,
Zmywać garów nienawidzi
I z katoli zwykle szydzi,
Na prawicę się wypina,
Bekę ma z krula Korwina,
Słucha głównie black metalu,
a przez Maca nie ma szmalu.
Stał się kłejka top plejerem,
Więc wśród graczy nie jest zerem.
Boks ogląda przy Van Purze,
Biega tak, że lecą kurze.
Nic się z lolem nie rymuje,
Przez co ogrom smutku czuję :(
Wierszyk jakoś nie wychodzi,
A wódeczka się już chłodzi.
W gardle pewnie Ci zasycha -
Idź już Rydel na kielicha...
Kiełbę zjeść najwyższy czas,
BO SIĘ ŻYJE TYLKO RAZ!
I uchodzi za hejtera.
Kardaszewski - top lektura,
Jazda Tatrą go uczula,
Zmywać garów nienawidzi
I z katoli zwykle szydzi,
Na prawicę się wypina,
Bekę ma z krula Korwina,
Słucha głównie black metalu,
a przez Maca nie ma szmalu.
Stał się kłejka top plejerem,
Więc wśród graczy nie jest zerem.
Boks ogląda przy Van Purze,
Biega tak, że lecą kurze.
Nic się z lolem nie rymuje,
Przez co ogrom smutku czuję :(
Wierszyk jakoś nie wychodzi,
A wódeczka się już chłodzi.
W gardle pewnie Ci zasycha -
Idź już Rydel na kielicha...
Kiełbę zjeść najwyższy czas,
BO SIĘ ŻYJE TYLKO RAZ!
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Kiedy powstawała ta epopeja, nie byłam jeszcze zupełnie rozbudzona
Sms-owa tragedia w jednym akcie autorstwa
Karoliny i Arka.
Godzina około 5:30, nudna jazda tirem i
przerwany sen.
Sir Arkadiusz:
Czekam na ić panny dowcip jakowys,
Gdyz nudno mi okrutnie
samemu powozać.
Lady Caroline:
Paniczu, cóż za wieści ślesz mi w środku nocy?
Nie budź białogłowy, lecz
strzeż swej karocy.
Lady Caroline:
Gdy księżyc się skryje i jutrznia nastanie
Zrób sobie chińskie pożywne
śniadanie.
Sir Arkadiusz: O
żesz kurwa, rzekłby Janek Kochanowski
Widząc taki piękny haiku.
Lady Caroline: Trzymaj
za lejce, gdyż pada i wieje.
Podniose się z łoża, bo już
kogut pieje.
Sir Arkadiusz: To
podnos się niewiasto, skoro poranny dzwon bije,
A ja się w tym czasie kawy
napiję.
Sir Arkadiusz: Choć
samemu doprawdy smutno mi będzie…
Niechaj Carol ze mną do kawy przysiędzie.
Lady Caroline: Niech
smutek nie zagości na Twoim obliczu -
Pij kawę i carpe diem
paniczu!
Sir Arkadiusz: Twe
wiersze waćpanno cieszą moją duszę,
Niestety – też
pożegnać się muszę.
Lady Caroline: Żegnaj
więc wędrowcze, podążaj swą drogą.
Mnie poranne zajęcia
napawają trwogą…
wtorek, 23 kwietnia 2013
Dzień Książki
Książka różne ma oblicza -
Długo można by wyliczać...
Czasem ma zagięte rogi,
Lecz nie wzbudza w nikim trwogi.
Jest przykryta kurzu masą,
A uwodzi swoją krasą.
Nieraz żywią się nią mole,
Ale w oczy to nie kole!
Bywa piękna i błyszcząca,
Zagrzybiała i śmierdząca.
Każda z książek jest dla ludzi,
Choć czytanie ludzi trudzi...
Żeby zajrzeć do lektury
Nie potrzeba Ci matury!
Potrzebujesz krzty zapału,
Żeby podejść do regału.
Przezwyciężyj swe lenistwo
Otwórz opasłe tomisko,
A jeżeli jest za grube,
To znajdź sobie takie chude.
Liczba stron tu nie gra roli
I zależy od Twej woli.
Ważne jest tu tylko jedno -
Mianowicie wiersza sedno:
Odejdź czasem od plejstejszyn,
A świat stanie się barwniejszy!
wtorek, 16 kwietnia 2013
Z okazji urodzin Bułki
Zawsze, kiedy słońce wschodzi,
Pomyśl o swej cudnej Łodzi.
Nie bądź smutna ani chora
I nie wychodź za Wiktora!!!
Nie poślubiaj Zdzicha, Czarka,
Lecz usidlij Robba Starka!
Zamieszkajcie gdzieś w Australii
albo Szkocji lub Irlandii.
Zeby Wam przyjemniej było,
Wieczorami pijcie piwo.
Przyda się też czekolada,
Bo w Irlandii często pada.
Nienawidzisz pomidorów,
Więc je spakuj do kartonów,
Oddaj to do Caritasu
Albo zostaw w środku lasu.
Odpal Florence na youtubie
Lub posłuchaj sobie w klubie.
Może wierszyk ten nieskładny,
Ale przekaz ma dość ładny.
Wszyscy bardzo się cieszymy,
Że masz dzisiaj urodziny! :)
czwartek, 21 lutego 2013
Dla Magdy, która ma bzika na punkcie kotow
Wedle swego zamierzenia
Pragnę złożyć Ci życzenia.
Naszła mnie wielka ochota,
By porównać Cię do kota.
Twe spojrzenie niech urzeka
(Lekcję da Ci kot ze "Shreka").
Żyj jak żył Pimpuś Sadełko -
Zawsze miej dobre żarełko.
Za pan brat bądź z przyjacielem
Niczym Klakier z Gargamelem.
Gdy zabraknie w siebie wiary,
Dzielna bądź jak Łebski Harry.
Niech Cię nie opuszcza duma -
Prostuj się i krocz jak puma.
I miej w sobie coś z geparda
Nigdy nie płacz i bądź twarda.
Miałam wpleść kota Felixa,
Ale niech już będzie wiksa!
Jeśli jutro będzie kacyk,
Leń się niczym Bonifacy.
piątek, 15 lutego 2013
Na zamówienie Kacpra
15.02.2013
Prezentuję wiersz kuzynki
Napisany w Walentynki:
Mówi kaczka do kurczaka:
"Stary, ale była draka!
Konie w stajni się uśmiały
Gdy to wszystko usłyszały!
Wiem, że nazbyt dużo gadam,
Ale słuchaj - opowiadam:
Przyszła krowa do indora
I wyznała, że jest chora,
Że ją bardzo boli serce
I w życiowej jest rozterce.
Po czym indor odparł czule,
Że pocieszyć chce krasulę.
Na to krowa powiedziała,
Że by z chęcią skorzystała,
Ale nikt jej nie pomoże,
Bo się kocha w... indorze!
Na to indor zająknięty:
"Krowo, jestem wniebowzięty!
Kocham ciebie i doceniam,
Lecz się bałem odrzucenia!"
Chociaż wierszyk ten banalny,
To ma przekaz dość realny:
MIŁOŚĆ NIGDY NIE WYBIERA
(Chociaż kaczka się wyśmiewa).
Parę tworzy król z królową,
Ale także indor z krową!
sobota, 2 lutego 2013
Bajka z podtekstem ortograficznym
Jest to bajka o kogucie,
Którą dziś znalazłam w bucie.
Zachwycały się nim kóry -
Piękny, krzepki, szaro-bury.
Istnym królem był kurnika,
Przystojniejszym od czyżyka,
Który w siebie zapatrzony
Wśród kór szukał sobie żony.
Chociaż status jego chlubny,
Nigdy nie był samolubny.
Strzegł z godnością swojej grzędy,
Aby lis nie wszedł którędy.
Poczekajcie...przerwa w bajce...
Coś nie tak w tej rymowance!
Wierszyk wyszedł mi tragiczny,
Gdyż ma błąd ortograficzny!
Skandal! Rymy nic nie warte!
"Kura"
pisze się przez u otwarte!
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Na Dzień Babci i Dziadka
Śnieżek sypie, skrzy się w mroku,
A ja siedzę w mym szlafroku,
Nie mam wiele do myślenia,
Więc chcę złożyć Wam życzenia!
Dziś Dzień Babci, jutro Dziadka,
A to jest nie lada gratka!
Szczęścia i słodkiego spania
Życzy wnuczka (ta z Poznania).
sobota, 19 stycznia 2013
ODA DO BRZUSZKA na specjalne zamówienie Bogdana i Justyny z użyciem słów „brzuszek”, „belly” i „sandały"
Jest to bajka o kogucie,
Którą dziś znalazłam w bucie.
Zachwycały się nim kóry -
Piękny, krzepki, szaro-bury.
Istnym królem był kurnika,
Przystojniejszym od czyżyka,
Który w siebie zapatrzony
Wśród kór szukał sobie żony.
Chociaż status jego chlubny,
Nigdy nie był samolubny.
Strzegł z godnością swojej grzędy,
Aby lis nie wszedł którędy.
Poczekajcie...przerwa w bajce...
Coś nie tak w tej rymowance!
Wierszyk wyszedł mi tragiczny,
Gdyż ma błąd ortograficzny!
Skandal! Rymy nic nie warte!
"Kura"
pisze się przez u otwarte!
piątek, 7 grudnia 2012
Na życzenie Anety
Chłopcy, których każdy lubi
Zwą się Kacper, Grześ i Hubi.
Dużo o nich jest pisania,
Więc zapraszam do słuchania:
Kacper jest tu głównym sterem
Oraz istnym dżentelmenem.
Tworzy piękne wypowiedzi,
Doceniają go sąsiedzi,
Dociekliwą ma naturę –
Pewnie świetnie zda maturę.
Chociaż muszą minąć lata,
Dumny z niego będzie tata.
Przejdźmy teraz do bliźniaków –
Naszych małych rozrabiaków.
Wujek Robert ich unika –
Gdy nadchodzą, prędko znika.
Prawy but na lewej nodze
Utrudnieniem jest na drodze,
Bo choć chodnik dość szeroki
To nie łatwo stawiać kroki.
Tost z keczupem i bez sera
Jest posiłkiem bohatera.
Gdy nadchodzi czas na spanie,
„Traktor Tom” jest na ekranie.
Czasem nawet późną nocą
Łobuzują, psują, psocą.
Choć ich mama się stresuje,
Często gniewa, denerwuje,
To i tak z uśmiechem wstanie,
Żeby zrobić im śniadanie.
czwartek, 6 grudnia 2012
W oczekiwaniu na grubasa z Laponii
Nie korzysta z samochodu,
Żyje w kraju pełnym lodu,
Nienaganne ma maniery
I hoduje renifery.
Nie przeszkadza mu, że wieje,
Czas dla niego nie istnieje,
Ma na nosie okulary,
Nikt z nas nie wie jak jest stary.
Czerwoniutkie ma ubranie,
Czapkę, worek oraz sanie.
Ceni swoich pomocników
Od robienia prezencików.
Wchodzi oknem lub kominem,
Co nie lada jest wyczynem.
„Ho ho ho” to jego słowa.
Czy już wiecie o kim mowa?
wtorek, 4 grudnia 2012
To napisałam natchniona mandarynką
Śliski chodnik, w śniegu buty,
Mokną spodnie i surduty.
O szesnastej zmrok zapada,
Nic się chyba nie układa...
Ale w tym jest sprawy sedno,
Że mi w sumie wszystko jedno!
Rozpromieniam sobie minkę
Obierając mandarynkę.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Na mamine urodziny
Gdzie torebka - nigdy nie wie...
Czy pod stołem, czy na drzewie?
Telefonu nigdy nie ma,
Gdy największa jest potrzeba.
Kocha wnętrza projektować,
Drzemać, sprzątać i gotować.
Na ogórki i jagody
Ma tajemne wręcz metody.
O alergii czy wątrobie
Bez wątpienia wszystko powie,
Bo choć nie jest profesorką,
Zowią ją ordynatorką.
Bardzo kusi ją IKEA -
Czy to środa, czy niedziela.
Zawsze szczerze mi się marzy
Widzieć uśmiech na jej twarzy,
Bo tej Pani, bądźmy szczerzy,
Jakaś radość się należy.
Piszę już podsumowanie:
Jest to wiersz o mojej Mamie,
Krótej nie ma nikt na świecie,
Ale to już pewnie wiecie.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Uklecone z nudów na trasie Szczecin-Poznań
Pragnąc dotrzeć do Szczecina,
Czekam na pociąg jadący z Kostrzyna.
Lecz jest taki dzień raz w roku,
Gdy ludzie wracają z Woodstocku
.......(tutaj podjeżdża spóźniony, przepełniony pociąg).........
Wciskam rękę, wkładam noge
Lecz jest taki dzień raz w roku,
Gdy ludzie wracają z Woodstocku
.......(tutaj podjeżdża spóźniony, przepełniony pociąg).........
Wciskam rękę, wkładam noge
Nie da rady - wsiąść nie mogę!
Żal i smutek ściska duszę,
Bo z peronu się nie ruszę.
Jeszcze tak na pożegnanie
Powiem jedno mądre zdanie
Takie stare i utarte:
PKP JEST GÓWNO WARTE!
Żal i smutek ściska duszę,
Bo z peronu się nie ruszę.
Jeszcze tak na pożegnanie
Powiem jedno mądre zdanie
Takie stare i utarte:
PKP JEST GÓWNO WARTE!
wtorek, 24 stycznia 2012
Ten wierszyk powstał w trakcie uczenia się do sesji
HEROIC POEM BY KAROLINA LIDZKA
Notateczki na ekranie .
porezały mi już banię.
Notateczki na stoliku
narobiły dużo krzyku.
Gdy je bierzesz w swoje ręce
aż się zęby trzęsą w szczęce.
Pedagodżi głośno woła-
trzeba będzie stawić czoła :(
Powodzenia przyjaciele!
Tak przed nami już niewiele... :P
Notateczki na ekranie .
porezały mi już banię.
Notateczki na stoliku
narobiły dużo krzyku.
Gdy je bierzesz w swoje ręce
aż się zęby trzęsą w szczęce.
Pedagodżi głośno woła-
trzeba będzie stawić czoła :(
Powodzenia przyjaciele!
Tak przed nami już niewiele... :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)
