There was a lyrical I
That tricked you - I'll tell you why:
You don't have to read this, you know
But you're still doing so.
And you've just wasted your time...
Zapragnęłam tworzyć rymy, gdy nadeszły egzaminy. Przytłaczała mnie nauka – tak się narodziła "sztuka".
wtorek, 20 października 2015
A terrified soul
There was a terrified soul
For whom the primary goal
Was to pass exams in grammar -
Everyone knows that's a drama.
Inconsolable, teary-eyed soul...
For whom the primary goal
Was to pass exams in grammar -
Everyone knows that's a drama.
Inconsolable, teary-eyed soul...
Two ladies
A woman called Lady Clever
Said:'I can't be wrong, dear. Oh, never!"
Then beautiful Lady Funny
Said:'I can be - I have money!'
Who won the battle? Whatever...
Said:'I can't be wrong, dear. Oh, never!"
Then beautiful Lady Funny
Said:'I can be - I have money!'
Who won the battle? Whatever...
A man with no name
There was a man with no name -
He used to think it's a shame.
However, the man changed his tune
As he found out very soon
That acting in poems brings fame.
He used to think it's a shame.
However, the man changed his tune
As he found out very soon
That acting in poems brings fame.
Limeryk wildecki
Raz pewien menel na Wildzie
Graffiti zmalował na szyldzie.
Kazała mu wtedy babuszka
Zarobić zbierając jabłuszka.
On płakał, że mu nie wyjdzie.
Graffiti zmalował na szyldzie.
Kazała mu wtedy babuszka
Zarobić zbierając jabłuszka.
On płakał, że mu nie wyjdzie.
Limeryk łazarski
Raz pewna pani z Łazarza
Zechciała poderwać piekarza.
A piekarz wyłożył precelki
I krzyknął do swej wielbicielki:
"Niech sobie pani uważa!"
Zechciała poderwać piekarza.
A piekarz wyłożył precelki
I krzyknął do swej wielbicielki:
"Niech sobie pani uważa!"
Limeryk z Głuszyną w tle
Raz pewna kobieta z Głuszyny
Nie chciała się przyznać do winy.
A wiozła aż ze Starołęki
Wór z warzywami tak wielki,
Że pyry zleciały na szyny.
Nie chciała się przyznać do winy.
A wiozła aż ze Starołęki
Wór z warzywami tak wielki,
Że pyry zleciały na szyny.
wtorek, 13 października 2015
O WIFI
Jakoś może z trzy dni temu
Pewna pani powiedziała,
Że nie było dawno wiersza,
Że się Lidzka op*******.
Pewna pani powiedziała,
Że nie było dawno wiersza,
Że się Lidzka op*******.
Nie wiedziałam o czym pisać,
Lecz się pomysł znalazł przecie!
Miałam wtedy problem z wifi -
Powstał wiersz o internecie.
Lecz się pomysł znalazł przecie!
Miałam wtedy problem z wifi -
Powstał wiersz o internecie.
***
Możesz nie mieć chleba, soli,
Możesz nie mieć też pasztetu,
Ale nie mógłbyś dnia przeżyć
Bez swojego internetu.
Możesz nie mieć też pasztetu,
Ale nie mógłbyś dnia przeżyć
Bez swojego internetu.
Myślisz, że już nic na świecie
Nie wprowadzi cię w stan trwogi,
Ale gdy utracisz wifi,
Z nerwów trzęsą ci się nogi.
Nie wprowadzi cię w stan trwogi,
Ale gdy utracisz wifi,
Z nerwów trzęsą ci się nogi.
Gdy nie możesz skomentować
Słodkiej foci lub pościka,
Krew się w tobie aż gotuje,
Zmienia się też twa mimika.
Słodkiej foci lub pościka,
Krew się w tobie aż gotuje,
Zmienia się też twa mimika.
Gdy obgryzasz już paznokcie,
Bo brak netu cię dołuje,
Możesz pójść do McDonalda -
Prawie każdy tam serfuje.
Bo brak netu cię dołuje,
Możesz pójść do McDonalda -
Prawie każdy tam serfuje.
Ma to jednak pewne wady:
Ten, kto się po Macach snuje
Będzie musiał kupić zestaw
I rzec: "Ach, jak mi smakuje!"
Ten, kto się po Macach snuje
Będzie musiał kupić zestaw
I rzec: "Ach, jak mi smakuje!"
czwartek, 24 września 2015
O Włochach
Trudno nie kojarzyć haseł:
"Pizza", "pasta", "cappuccino"
I nie wiedzieć jak smakuje
Tradycyjne włoskie wino.
"Pizza", "pasta", "cappuccino"
I nie wiedzieć jak smakuje
Tradycyjne włoskie wino.
Będąc jednak raz w Toskanii
I poznawszy trochę życia,
Chciałabym opisać w skrócie
Słynny włoski sposób bycia.
I poznawszy trochę życia,
Chciałabym opisać w skrócie
Słynny włoski sposób bycia.
Najpierw może ruch drogowy,
Który wprawia w osłupienie -
Jeśli chcesz korzystać z auta,
Możesz bać się o swe mienie.
Który wprawia w osłupienie -
Jeśli chcesz korzystać z auta,
Możesz bać się o swe mienie.
Włoch, choć ma aż cztery pasy,
Jeździ sobie którym chce -
Czy wie, że blokuje drogę?
Może tak, a może nie.
Jeździ sobie którym chce -
Czy wie, że blokuje drogę?
Może tak, a może nie.
Autostrady jak spaghetti -
Pokręcone jak makaron.
Gdy tak zerkasz w nawigację,
Widzisz nieustanny slalom.
Pokręcone jak makaron.
Gdy tak zerkasz w nawigację,
Widzisz nieustanny slalom.
Teraz o kierunkowskazach:
Te po prostu nie istnieją!
Musisz zgadnąć dokąd jedzie
Ten, co czai się za knieją.
Te po prostu nie istnieją!
Musisz zgadnąć dokąd jedzie
Ten, co czai się za knieją.
Rzec też trzeba, że wśród Włochów
Punktualność ma złą sławę -
Jasne jest, że najpierw trzeba
Dopić swoją pyszną kawę...
Punktualność ma złą sławę -
Jasne jest, że najpierw trzeba
Dopić swoją pyszną kawę...
Muszę jednak być uczciwa
I obwieścić tuż przy końcu,
Że przepiękne mają gaje
I wzgórza skąpane w słońcu.
I obwieścić tuż przy końcu,
Że przepiękne mają gaje
I wzgórza skąpane w słońcu.
wtorek, 1 września 2015
Pociąg ze złotem
Za górami, za lasami,
W mieście, co się Wałbrzych zowie,
Dwóch znalazców ogłosiło,
Że swój sekret nam opowie.
W mieście, co się Wałbrzych zowie,
Dwóch znalazców ogłosiło,
Że swój sekret nam opowie.
Ponoć mają dla narodu
bardzo cenne informacje -
Mówią, że pociąg ze złotem
Odnaleźli w te wakacje.
bardzo cenne informacje -
Mówią, że pociąg ze złotem
Odnaleźli w te wakacje.
W pierwszej chwili każdy myślał,
Że to tylko jakieś baśnie,
Ale czy jest niemożliwym,
By się znalazł pociąg? Właśnie!
Że to tylko jakieś baśnie,
Ale czy jest niemożliwym,
By się znalazł pociąg? Właśnie!
Wtem się szum jakby nasilił,
Zwerbowano specjalistów,
By zbadali wiarygodność
Słanych przez "znalazców" listów.
Zwerbowano specjalistów,
By zbadali wiarygodność
Słanych przez "znalazców" listów.
Wciąż nie wiemy co z pociągiem.
Czy historia jest prawdziwa?
Jeśli tak, to gdzie dokładnie
Pociąg ten teraz przebywa?
Czy historia jest prawdziwa?
Jeśli tak, to gdzie dokładnie
Pociąg ten teraz przebywa?
Jeśli pojazd jest pancerny,
Może być on pełen złota!
Nie ma co się przeto dziwić,
Że wciąż rośnie nań ochota.
Może być on pełen złota!
Nie ma co się przeto dziwić,
Że wciąż rośnie nań ochota.
1 września
Tak więc mamy 1 września.
Dzieci poszły na apele
I choć szczerze im współczuję,
Pozytywów znajdę wiele:
Dzieci poszły na apele
I choć szczerze im współczuję,
Pozytywów znajdę wiele:
Każdy uczeń mnie wyśmieje,
Ale ja mam swoje racje,
Toż to właśnie po sezonie
Jeżdżę na tańsze wakacje.
Ale ja mam swoje racje,
Toż to właśnie po sezonie
Jeżdżę na tańsze wakacje.
Podczas lata się martwiłam
Jak tam tramwaj mój się miewa...
No cóż, szkoła się zaczyna -
Dwójka jeździ tak jak trzeba.
Jak tam tramwaj mój się miewa...
No cóż, szkoła się zaczyna -
Dwójka jeździ tak jak trzeba.
I na koniec tego wiersza
Może jeszcze ze dwa słowa:
Znowu może brzmieć w oddali
Telewizja śniadaniowa.
Może jeszcze ze dwa słowa:
Znowu może brzmieć w oddali
Telewizja śniadaniowa.
piątek, 24 lipca 2015
Chmury
Kiedy jadłam jeszcze mambę
I skakałam na skakance,
Byłam pewna, że po chmurach
Można skakać jak po piance.
I skakałam na skakance,
Byłam pewna, że po chmurach
Można skakać jak po piance.
Chciałam wtedy jechać w góry,
Żeby zmierzyć się z Tatrami
I z Giewontu przejść na chmurę -
Leżeć i machać nogami.
Żeby zmierzyć się z Tatrami
I z Giewontu przejść na chmurę -
Leżeć i machać nogami.
To nie koniec moich wizji.
Pomyślałam sobie tak:
Chmura jest jak z cukru wata,
Więc na pewno ma też smak.
Pomyślałam sobie tak:
Chmura jest jak z cukru wata,
Więc na pewno ma też smak.
Wiecie kiedy się przelała
w życiu mym goryczy czara?
Kiedy w szkole powiedzieli,
Że chmury to tylko para.
w życiu mym goryczy czara?
Kiedy w szkole powiedzieli,
Że chmury to tylko para.
piątek, 19 czerwca 2015
Kopciuszek
Dnia pewnego, późną porą,
Leżąc w swym różowym łóżku,
Tak po prostu zapragnęłam
Wiersz napisać o Kopciuszku.
Była sobie za górami
Baśń z początku dość szczęśliwa:
Żyła tam pewna dziewczynka -
Skromna, miła i uczciwa.
Przyszedł jednak czas na smutki -
Pomyślności czas przeminął:
Tata znalazł nową żonę
Z wyjątkowo kwaśną miną.
Tak się zaczął nowy rozdział
Bardzo trudny dla Kopciuszka.
Odtąd prała i sprzątała,
Gdy jej siostry były w łóżkach.
Życie jednak płata figle
I Kopciuszek dnia pewnego
Napotkała - tak przypadkiem -
Księcia wielce przystojnego.
Książę wydał bal dla ludu,
Bo chciał ujrzeć znów tę pannę,
Lecz przez krnąbrną, złą macochę
Cały trud poszedł na marne.
Wtem się nagle pojawiła
Tajemnicza chrzestna wróżka!
W mig powstała więc karoca
I kreacja dla Kopciuszka.
Tam już czekał na nią książę.
Było im niezwykle miło,
Ale się zbliżała północ
I zaklęcie moc traciło.
Gdy Kopciuszek uciekała,
Spadł jej jeden pantofelek,
Który potem przymierzała
Każda z księcia wielbicielek.
Zmierzył on całe królestwo!
W końcu ujrzał skromną chatkę,
Gdzie skrywany był Kopciuszek
I nękany przez swą matkę.
Wziął więc książę pantofelek
I założył jej na nóżkę,
A gdy wzięli ślub w pałacu,
Ja ulałam łezki strużkę.
Leżąc w swym różowym łóżku,
Tak po prostu zapragnęłam
Wiersz napisać o Kopciuszku.
Była sobie za górami
Baśń z początku dość szczęśliwa:
Żyła tam pewna dziewczynka -
Skromna, miła i uczciwa.
Przyszedł jednak czas na smutki -
Pomyślności czas przeminął:
Tata znalazł nową żonę
Z wyjątkowo kwaśną miną.
Tak się zaczął nowy rozdział
Bardzo trudny dla Kopciuszka.
Odtąd prała i sprzątała,
Gdy jej siostry były w łóżkach.
Życie jednak płata figle
I Kopciuszek dnia pewnego
Napotkała - tak przypadkiem -
Księcia wielce przystojnego.
Książę wydał bal dla ludu,
Bo chciał ujrzeć znów tę pannę,
Lecz przez krnąbrną, złą macochę
Cały trud poszedł na marne.
Wtem się nagle pojawiła
Tajemnicza chrzestna wróżka!
W mig powstała więc karoca
I kreacja dla Kopciuszka.
Tam już czekał na nią książę.
Było im niezwykle miło,
Ale się zbliżała północ
I zaklęcie moc traciło.
Gdy Kopciuszek uciekała,
Spadł jej jeden pantofelek,
Który potem przymierzała
Każda z księcia wielbicielek.
Zmierzył on całe królestwo!
W końcu ujrzał skromną chatkę,
Gdzie skrywany był Kopciuszek
I nękany przez swą matkę.
Wziął więc książę pantofelek
I założył jej na nóżkę,
A gdy wzięli ślub w pałacu,
Ja ulałam łezki strużkę.
piątek, 15 maja 2015
Wybory
Duda albo Komorowski,
Komorowski albo Duda...
Dzisiaj każdy z kandydatów
Obiecuje wielkie cuda.
Komorowski albo Duda...
Dzisiaj każdy z kandydatów
Obiecuje wielkie cuda.
Jeden jeździ sobie metrem,
Drugi zaś zwiedza fabryki,
Ale coś ich jednak łączy -
Obaj walczą o krzyżyki.
Drugi zaś zwiedza fabryki,
Ale coś ich jednak łączy -
Obaj walczą o krzyżyki.
Wkrótce zmierzą się w debacie -
Pewnie będzie niezła draka!
Kupcie na ten wieczór chipsy -
Lepsza będzie superpaka.
Pewnie będzie niezła draka!
Kupcie na ten wieczór chipsy -
Lepsza będzie superpaka.
Moi drodzy przyjaciele,
Powstrzymajcie się od sporów -
Kandydatom z żadnej frakcji
Nie przybędzie już walorów.
Powstrzymajcie się od sporów -
Kandydatom z żadnej frakcji
Nie przybędzie już walorów.
sobota, 2 maja 2015
Konstytucja
Jeden rozbiór już za nami,
Ale droga z wybojami
Jeszcze długa jest i kręta!
...
Historyjka rozpoczęta.
...
Chcę ci dziś przypomnieć człeku
Fakt z osiemnastego wieku.
Niegdyś szlachta przy korycie
Utrudniała nieco życie -
Ogłoszono w kraju przeto
Koniec dla liberum veto
I szlacheckiej demokracji.
Nadszedł czas braw i owacji
Dla króla Poniatowskiego
oraz monteskiuszowskiego
stylu sprawowania rządów
(Blask oświeceniowych prądów).
Odtąd tron miał być dziedziczny -
Pomysł iście fantastyczny.
Wspomnieć chyba też wypada,
Że chłop zyskał cenne prawa.
Plan popsuła Targowica
I potężna wtem caryca.
Ale droga z wybojami
Jeszcze długa jest i kręta!
...
Historyjka rozpoczęta.
...
Chcę ci dziś przypomnieć człeku
Fakt z osiemnastego wieku.
Niegdyś szlachta przy korycie
Utrudniała nieco życie -
Ogłoszono w kraju przeto
Koniec dla liberum veto
I szlacheckiej demokracji.
Nadszedł czas braw i owacji
Dla króla Poniatowskiego
oraz monteskiuszowskiego
stylu sprawowania rządów
(Blask oświeceniowych prądów).
Odtąd tron miał być dziedziczny -
Pomysł iście fantastyczny.
Wspomnieć chyba też wypada,
Że chłop zyskał cenne prawa.
Plan popsuła Targowica
I potężna wtem caryca.
Chociaż szliśmy ścieżką krętą,
Konstytucja ma swe święto,
Więc pamiętać zawsze trzeba
Czemu flaga dziś powiewa.
Konstytucja ma swe święto,
Więc pamiętać zawsze trzeba
Czemu flaga dziś powiewa.
poniedziałek, 30 marca 2015
Kawa
Arabica i robusta
Pieści nozdrza, muska usta...
Mocha, lungo, cappuccino -
Zadrwić z nich byłoby kpiną.
Rozpuszczalna i sypana -
Każda znajdzie swego fana
I choć łapie nas w swe sidła,
Niemożliwym jest, by zbrzydła.
Możesz z cukrem pic i pianką,
czarną lub z bitą śmietanką,
Z kubka, szklanki, filiżanki...
Ach jak miłe z nią poranki!
Pieści nozdrza, muska usta...
Mocha, lungo, cappuccino -
Zadrwić z nich byłoby kpiną.
Rozpuszczalna i sypana -
Każda znajdzie swego fana
I choć łapie nas w swe sidła,
Niemożliwym jest, by zbrzydła.
Możesz z cukrem pic i pianką,
czarną lub z bitą śmietanką,
Z kubka, szklanki, filiżanki...
Ach jak miłe z nią poranki!
środa, 25 marca 2015
Gołębie
Gdy szłam dziś w stronę uczelni,
Napotkałam rój gołębi.
Choc sympatię do nich czuję,
To jednego skrytykuję:
Gdy tak na zajęcia gnałam,
Omal go nie rozdeptałam!
Pewnie ptasi mózg miał we łbie!
…
Nierozważne te gołębie…
Napotkałam rój gołębi.
Choc sympatię do nich czuję,
To jednego skrytykuję:
Gdy tak na zajęcia gnałam,
Omal go nie rozdeptałam!
Pewnie ptasi mózg miał we łbie!
…
Nierozważne te gołębie…
sobota, 14 lutego 2015
Walentynki
Walentynki bojkotujesz?
Czemu? Powiedz jak się czujesz...
Jeśli robisz dziś uniki,
Bo to wytwór Ameryki,
Ale trzymasz w tajemnicy
Fakt, że zamiast jajecznicy
Jadasz czasem hamburgery,
To twój protest jest nieszczery.
Często zamiast Prince Polo
Marsa jesz, popijasz Colą,
Śledzisz też jak gwiazdy tańczą
Zamiast włączyc sobie "Ranczo".
Barbie, Mickey i Hot Wheelsy,
Czapki z daszkiem, trampki, dżinsy,
Microsoft, Google, iPhony...
Marek wachlarz niezmierzony.
Tyle zła wokoło czyha...
I tak zje cię Ameryka.
Przeproś się z Walentynkami
I obdaruj ją kwiatami.
Zrób mu, droga, schabowego
(Dziś bardziej sercokształtnego).
Czemu? Powiedz jak się czujesz...
Jeśli robisz dziś uniki,
Bo to wytwór Ameryki,
Ale trzymasz w tajemnicy
Fakt, że zamiast jajecznicy
Jadasz czasem hamburgery,
Często zamiast Prince Polo
Marsa jesz, popijasz Colą,
Śledzisz też jak gwiazdy tańczą
Zamiast włączyc sobie "Ranczo".
Barbie, Mickey i Hot Wheelsy,
Czapki z daszkiem, trampki, dżinsy,
Microsoft, Google, iPhony...
Marek wachlarz niezmierzony.
Tyle zła wokoło czyha...
I tak zje cię Ameryka.
Przeproś się z Walentynkami
I obdaruj ją kwiatami.
Zrób mu, droga, schabowego
(Dziś bardziej sercokształtnego).
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Po świętach
Szybko nam minęły Święta,
Lecz ma buzia uśmiechnięta,
Bo wiem, że gdy ja świętuję,
Pewien pan ciężko pracuje...
Żałosc winna byc wątpliwa,
Gdy Mikołaj opoczywa.
Renifery głaszcze czule,
Zerka w swoją szklaną kulę
I naprawdę jest szczęśliwy,
Że choc ciepło dosc tej zimy,
Zdołał zjechac kawał świata,
By każdego małolata
Uszczęśliwic tak jak może.
Futro w czerwonym kolorze
Jest dziś już w elfowej pralni,
A Mikołaj w swej sypialni,
Przekazawszy elfom stery,
Śpi w piżamce w renifery.
Lecz ma buzia uśmiechnięta,
Bo wiem, że gdy ja świętuję,
Pewien pan ciężko pracuje...
Żałosc winna byc wątpliwa,
Gdy Mikołaj opoczywa.
Renifery głaszcze czule,
Zerka w swoją szklaną kulę
I naprawdę jest szczęśliwy,
Że choc ciepło dosc tej zimy,
Zdołał zjechac kawał świata,
By każdego małolata
Uszczęśliwic tak jak może.
Futro w czerwonym kolorze
Jest dziś już w elfowej pralni,
A Mikołaj w swej sypialni,
Przekazawszy elfom stery,
Śpi w piżamce w renifery.
sobota, 13 grudnia 2014
Gwiazdory i Mikołaje
Grudzień w pełni - późna pora,
A ja listu do Gwiazdora
Jeszcze swego nie wysłałam!
Ale może wie co chciałam...
Choc nie zawsze to przynosi
O co człowiek go poprosi
To wybaczmy brodatemu,
Bo to właśnie dzięki niemu
Święta takie są magiczne.
Ale chwila...skąd tak liczne
Rozmaite Mikołaje?
Czy częsc z nich może udaje?
Wiem - nie wszyscy są prawdziwi,
Ale strasznie mnie to dziwi
Jak ten ciągle wypoczęty
Dziadziuś z workiem na prezenty
Zjeżdża cały wielki świat!
No jak on to robi...?! Jak...?!
A ja listu do Gwiazdora
Jeszcze swego nie wysłałam!
Ale może wie co chciałam...
Choc nie zawsze to przynosi
O co człowiek go poprosi
To wybaczmy brodatemu,
Bo to właśnie dzięki niemu
Święta takie są magiczne.
Ale chwila...skąd tak liczne
Rozmaite Mikołaje?
Czy częsc z nich może udaje?
Wiem - nie wszyscy są prawdziwi,
Ale strasznie mnie to dziwi
Jak ten ciągle wypoczęty
Dziadziuś z workiem na prezenty
Zjeżdża cały wielki świat!
No jak on to robi...?! Jak...?!
poniedziałek, 10 listopada 2014
Władcy elekcyjni
Jagiellonów przeszły lata -
Na tron nie ma kandydata,
Bezkrólewie więc nastało!
Wielu ludzi głosowało,
Chcąc monarchę miec godnego -
Tak wybrali Walezego.
Nie za długo urzędował,
Bo francuski tron go wołał!
Uciekł z niezbyt wielkim bólem -
Odtąd Anna była królem.
Poślubiła Batorego,
Który władcą był do tego.
Wtem wziął umarł...ach, zaraza!
Wiwat Zygmunt III Waza!
Po dwóch Wazach po nim znowu,
Wiśniowiecki sięgnął tronu
(Jak historia stara rzecze,
Syn tego z "Ogniem i Mieczem").
Ten, kto żył za Sobieskiego
Świadkiem był triumfu wielkiego
Polskiej armii nad Turkami.
Czterech władców jeszcze za nim:
August II, ten z Saksonii,
Król Stanisław zaraz po nim,
Znowu August, Poniatowski...
Potem tylko wielkie troski:
Trzy mocarstwa się zmówiły,
Jak tort Polskę podzieliły
I na bardzo długie lata
Zniknęliśmy z mapy świata.
Na tron nie ma kandydata,
Bezkrólewie więc nastało!
Wielu ludzi głosowało,
Chcąc monarchę miec godnego -
Tak wybrali Walezego.
Nie za długo urzędował,
Bo francuski tron go wołał!
Uciekł z niezbyt wielkim bólem -
Odtąd Anna była królem.
Poślubiła Batorego,
Który władcą był do tego.
Wtem wziął umarł...ach, zaraza!
Wiwat Zygmunt III Waza!
Po dwóch Wazach po nim znowu,
Wiśniowiecki sięgnął tronu
(Jak historia stara rzecze,
Syn tego z "Ogniem i Mieczem").
Ten, kto żył za Sobieskiego
Świadkiem był triumfu wielkiego
Polskiej armii nad Turkami.
Czterech władców jeszcze za nim:
August II, ten z Saksonii,
Król Stanisław zaraz po nim,
Znowu August, Poniatowski...
Potem tylko wielkie troski:
Trzy mocarstwa się zmówiły,
Jak tort Polskę podzieliły
I na bardzo długie lata
Zniknęliśmy z mapy świata.
piątek, 7 listopada 2014
Jegiellonowie
W kilku dośc przystępnych słowach
Powiem wam o Jagiellonach.
Po dwóch Węgrach chwycił berło
Znany wszystkim król Jagiełło.
Zbliżył Polskę z Litwinami
I wojował z Krzyżakami.
Znajdzie się też w tym wierszyku
Kilka słów o Warneńczyku,
Lecz to fragment nie dla malców:
Miał przy stopie aż sześc palców!
Przyszedł czas Jagiellończyka,
Magnaterii przeciwnika.
Król Jan Olbracht nie miał żony.
Musiał więc byc zastąpiony
Nie przez syna, lecz przez brata
(Rządił tylko cztery lata).
Czy wiesz, że Aleksandrowi
Zawdzięczamy Nihil novi?
Wtem za Zygmunta Starego
Doszło do hołdu pruskiego.
Zygmunt August z tego słynie,
Że ostatni był w rodzinie.
Kończy się wiersz historyczny -
Odtąd tron nie jest dziedziczny.
Powiem wam o Jagiellonach.
Po dwóch Węgrach chwycił berło
Znany wszystkim król Jagiełło.
Zbliżył Polskę z Litwinami
I wojował z Krzyżakami.
Znajdzie się też w tym wierszyku
Kilka słów o Warneńczyku,
Lecz to fragment nie dla malców:
Miał przy stopie aż sześc palców!
Przyszedł czas Jagiellończyka,
Magnaterii przeciwnika.
Król Jan Olbracht nie miał żony.
Musiał więc byc zastąpiony
Nie przez syna, lecz przez brata
(Rządił tylko cztery lata).
Czy wiesz, że Aleksandrowi
Zawdzięczamy Nihil novi?
Wtem za Zygmunta Starego
Doszło do hołdu pruskiego.
Zygmunt August z tego słynie,
Że ostatni był w rodzinie.
Kończy się wiersz historyczny -
Odtąd tron nie jest dziedziczny.
czwartek, 6 listopada 2014
Mieszko I i reszta bandy
Pierwszy władca, Mieszko Pierwszy,
Rozpoczyna owy wierszyk.
Potem był koronowany
Bolek Chrobry - wszystkim znany
I wtem znów mieliśmy Mieszka.
Po nim był Bezprym koleżka,
Odnowiciel, Bolo Śmiały,
Władzio, Zbysio i wytrwały
Bolek z miną nie do tańca,
Który ojcem był Wygnańca.
Przemysł II, mąż Ludgardy,
Facet mężny, krzepki, twardy,
Skończył podział dzielnicowy,
Został pozbawiony głowy.
Potem Wacław drugi, trzeci -
Z Czech przybyli, drogie dzieci.
Później kto był? No rusz łepek
Oczywiście znów Łokietek.
I ostatni Piast z banknotów -
Pozbył się drewnianych płotów.
Po nim już Jagiellonowie -
Kiedyś o nich wam opowiem.
Rozpoczyna owy wierszyk.
Potem był koronowany
Bolek Chrobry - wszystkim znany
I wtem znów mieliśmy Mieszka.
Po nim był Bezprym koleżka,
Odnowiciel, Bolo Śmiały,
Władzio, Zbysio i wytrwały
Bolek z miną nie do tańca,
Który ojcem był Wygnańca.
Przemysł II, mąż Ludgardy,
Facet mężny, krzepki, twardy,
Skończył podział dzielnicowy,
Został pozbawiony głowy.
Potem Wacław drugi, trzeci -
Z Czech przybyli, drogie dzieci.
Później kto był? No rusz łepek
Oczywiście znów Łokietek.
I ostatni Piast z banknotów -
Pozbył się drewnianych płotów.
Po nim już Jagiellonowie -
Kiedyś o nich wam opowiem.
niedziela, 2 listopada 2014
O grobie
Szeleszczą pod butem uschnięte już chaszcze
I chłodno tak trochę - otulam się płaszczem.
Patrzę na napis na bliskiego grobie
I dziwnie mi jakoś, że nic już nie powie.
Nie wiem czy gdzieś jako duch się wciąż kręci,
Ale nie odszedł, bo mam go w pamięci.
I chłodno tak trochę - otulam się płaszczem.
Patrzę na napis na bliskiego grobie
I dziwnie mi jakoś, że nic już nie powie.
Nie wiem czy gdzieś jako duch się wciąż kręci,
Ale nie odszedł, bo mam go w pamięci.
środa, 15 października 2014
O wiejskiej kobiecie
Wstaje, gdy pieją koguty,
Wkłada swe gumowe buty,
Pędzi krowy na pastwisko,
Które wcale nie jest blisko,
Potem zaś przerzuca snopki -
Tak zaczyna się dzień chłopki.
Cisną się na język słowa,
Że jest iście wyjątkowa:
Nikt tak nie dba o porządek,
Nikt tak nie wyplewi grządek,
Nikt tak marchwi nie posieka,
Nikt tak nie zakwasi mleka...
Rąbie drewno, kosi trawę -
Jak tu znaleźc czas na kawę?!
I nie dziwcie się, że brudna,
Skoro praca taka żmudna.
Niech uwadze nie umyka,
Że kobietę z ów wierszyka
Znajdziesz tylko u Reymonta...
Pewnie powiesz: "Ach, do czorta!"
Dzis mieszkanka polskiej wioski
Może wie co to "zazdroski",
Ale wydojenie krowy
Byłoby czymś nietypowym.
Dziś każda ze wsi dziewczyna
Kiedy chce, jeździ do kina
I znudzona ziemniakami
Zjada sushi. Pałeczkami.
Wkłada swe gumowe buty,
Pędzi krowy na pastwisko,
Które wcale nie jest blisko,
Potem zaś przerzuca snopki -
Tak zaczyna się dzień chłopki.
Cisną się na język słowa,
Że jest iście wyjątkowa:
Nikt tak nie dba o porządek,
Nikt tak nie wyplewi grządek,
Nikt tak marchwi nie posieka,
Nikt tak nie zakwasi mleka...
Rąbie drewno, kosi trawę -
Jak tu znaleźc czas na kawę?!
I nie dziwcie się, że brudna,
Skoro praca taka żmudna.
Niech uwadze nie umyka,
Że kobietę z ów wierszyka
Znajdziesz tylko u Reymonta...
Pewnie powiesz: "Ach, do czorta!"
Dzis mieszkanka polskiej wioski
Może wie co to "zazdroski",
Ale wydojenie krowy
Byłoby czymś nietypowym.
Dziś każda ze wsi dziewczyna
Kiedy chce, jeździ do kina
I znudzona ziemniakami
Zjada sushi. Pałeczkami.
niedziela, 24 sierpnia 2014
PEKA
PART 1
Chcesz wsiąśc może do tramwaju
W mieście w nadwarciańskim kraju?
Nie chcę siac na wstępie strachu
Lecz to nie jest proste, brachu.
Wiele przeszkód na cię czeka,
Gdyż na drodze stoi PEKA.
Chcesz wsiąśc może do tramwaju
W mieście w nadwarciańskim kraju?
Nie chcę siac na wstępie strachu
Lecz to nie jest proste, brachu.
Wiele przeszkód na cię czeka,
Gdyż na drodze stoi PEKA.
PART 2
ZTM drażni człowieka,
Bo niestety strasznie zwleka
Z wydawaniem nowych kart -
Tak, tak, bracie...to nie żart.
Chcąc podnieśc standard jeżdżenia
Wymieniono urządzenia
Z żółtych na pomarańczowe -
Takie ładne, takie...nowe.
ZTM drażni człowieka,
Bo niestety strasznie zwleka
Z wydawaniem nowych kart -
Tak, tak, bracie...to nie żart.
Chcąc podnieśc standard jeżdżenia
Wymieniono urządzenia
Z żółtych na pomarańczowe -
Takie ładne, takie...nowe.
Zima jest do dupy
Trawa już nie taka sucha,
Coraz rzadziej brzęczy mucha.
Wciąż komary wprawdzie gryzą,
Lecz nie tęskno mi za bryzą,
Bo odeszły już upały,
Które tak uszczęśliwiały.
W sklepach wiszą cienkie płaszcze -
Jesień już rozdziawia paszczę...
Czasem wkładam też skarpety
I choc fakt ten ma zalety,
Bo jest ciepło moim nóżkom,
Łezki leją mi się stróżką -
Smutno, że odchodzi lato...
Jeśli spytasz co ja na to,
Powiem w gronie nieformalnym,
Że stan rzeczy zwę "fatalnym".
Fani zimy mnie uduszą...
Dobre strony gdzieś byc muszą!
Tyle nowych wątków w "Klanie"
I w "Pytanie na śniadanie".
Coś mnie to nie przekonuje -
Może lepiej przezimuję
Lub w poszukiwaniu zalet
Włączę film z Animal Planet
I popatrzę jak pingwiny
Dzielą los polskiej dziewczyny.
Coraz rzadziej brzęczy mucha.
Wciąż komary wprawdzie gryzą,
Lecz nie tęskno mi za bryzą,
Bo odeszły już upały,
Które tak uszczęśliwiały.
W sklepach wiszą cienkie płaszcze -
Jesień już rozdziawia paszczę...
Czasem wkładam też skarpety
I choc fakt ten ma zalety,
Bo jest ciepło moim nóżkom,
Łezki leją mi się stróżką -
Smutno, że odchodzi lato...
Jeśli spytasz co ja na to,
Powiem w gronie nieformalnym,
Że stan rzeczy zwę "fatalnym".
Fani zimy mnie uduszą...
Dobre strony gdzieś byc muszą!
Tyle nowych wątków w "Klanie"
I w "Pytanie na śniadanie".
Coś mnie to nie przekonuje -
Może lepiej przezimuję
Lub w poszukiwaniu zalet
Włączę film z Animal Planet
I popatrzę jak pingwiny
Dzielą los polskiej dziewczyny.
środa, 6 sierpnia 2014
O musztardzie
Jest francuska, jest sarepska,
Czasem smaczna, czasem kiepska,
Jest bawarska i stołowa...
Ach, od nazw tych pęka głowa!
Dla odważnych smak chrzanowy,
Dla miękaczy smak miodowy.
Czy już wiecie o czy mówię?
Cóż za dzień dzisiaj świętuję?
Wyjmij wnet kiełbasy pęto,
Bo dziś jest musztardy święto!
Nawet jeśli nie masz chcicy
Na ten żółty twór z gorczycy,
Jedz musztardę i żyj zdrowo!
Chroni ona przed chorobą:
Działa antybakteryjnie,
Reumatyzm zwalcza zwinnie,
Dobrze robi na trawienie...
Czy to prawda? Tego nie wiem -
Tak mi Wikipedia rzecze,
A od Wiki nie ucieczesz!
Ja szczęśliwa się nie czuję,
Gdy musztardą ktoś częstuje.
Mało tego - będę szczera:
Jest między nami bariera...
Ale dobrze, będę twarda -
Na kolację dziś musztarda.
Czasem smaczna, czasem kiepska,
Jest bawarska i stołowa...
Ach, od nazw tych pęka głowa!
Dla odważnych smak chrzanowy,
Dla miękaczy smak miodowy.
Czy już wiecie o czy mówię?
Cóż za dzień dzisiaj świętuję?
Wyjmij wnet kiełbasy pęto,
Bo dziś jest musztardy święto!
Nawet jeśli nie masz chcicy
Na ten żółty twór z gorczycy,
Jedz musztardę i żyj zdrowo!
Chroni ona przed chorobą:
Działa antybakteryjnie,
Reumatyzm zwalcza zwinnie,
Dobrze robi na trawienie...
Czy to prawda? Tego nie wiem -
Tak mi Wikipedia rzecze,
A od Wiki nie ucieczesz!
Ja szczęśliwa się nie czuję,
Gdy musztardą ktoś częstuje.
Mało tego - będę szczera:
Jest między nami bariera...
Ale dobrze, będę twarda -
Na kolację dziś musztarda.
czwartek, 17 lipca 2014
Seniorzy przyszłości
Wiersz ten jest jakby proroczy.
Moze ci otworzyc oczy.
Bo kto wie jak kiedyś będzie...
Jaką życie baśń uprzędzie?
Moze ci otworzyc oczy.
Bo kto wie jak kiedyś będzie...
Jaką życie baśń uprzędzie?
Rok 2060:
Dziadek mówi swym wnuczętom
To jak poznał niegdyś piękną
Babcię, która była wielką
Cyfryzacji wielbicielką:
Dziadek mówi swym wnuczętom
To jak poznał niegdyś piękną
Babcię, która była wielką
Cyfryzacji wielbicielką:
"Wysłałem jej na facebooku
Piękną piosnkę do odsłuchu
Hip-hopową, na youtubie.
Ona wtem kliknęła "lubię"...
Potem patrzę...i nie wierzę...
Napisała na twitterze!
Dośc mieliśmy już klikania,
Więc przeszliśmy do działania:
Skajpa wnet uruchomiłem,
Babcię prędko zaprosiłem
I po owocnej rozmowie
Urodziło mi się w głowie,
Że się spotkac z nią wypada!
Babcia była szczerze rada.
Wywróżyły nam wtem fusy,
Że już czas zmienic statusy!
Stworzyliśmy wydarzenia,
By rozesłac zaproszenia:
Najpierw były zaręczny,
Potem huczne zaślubiny."
Piękną piosnkę do odsłuchu
Hip-hopową, na youtubie.
Ona wtem kliknęła "lubię"...
Potem patrzę...i nie wierzę...
Napisała na twitterze!
Dośc mieliśmy już klikania,
Więc przeszliśmy do działania:
Skajpa wnet uruchomiłem,
Babcię prędko zaprosiłem
I po owocnej rozmowie
Urodziło mi się w głowie,
Że się spotkac z nią wypada!
Babcia była szczerze rada.
Wywróżyły nam wtem fusy,
Że już czas zmienic statusy!
Stworzyliśmy wydarzenia,
By rozesłac zaproszenia:
Najpierw były zaręczny,
Potem huczne zaślubiny."
Wnuki były zachwycone
Tym, jak dziadek znalazł żonę,
Lecz ten nagle skończył z mową,
Będąc ledwo za połową!
Wyskakując szybko z kapci,
Rzekł na koniec tak o babci:
"Napisała mi na ścianie,
Że na stole śledź w śmietanie!"
Tym, jak dziadek znalazł żonę,
Lecz ten nagle skończył z mową,
Będąc ledwo za połową!
Wyskakując szybko z kapci,
Rzekł na koniec tak o babci:
"Napisała mi na ścianie,
Że na stole śledź w śmietanie!"
wtorek, 1 lipca 2014
Ślub - Ewelina i Błażej
W
biel odziana dziś dziewczyna
To
mężatka Ewelina.
Pracowita,
wykształcona -
Dzisiaj
już Błażeja żona.
GAGA
mówi na nią Radek -
Może
to czysty przypadek?
A
wybranek Ewelinki
Wcale
nie spadł jej z choinki:
Jakby
w półśnie, lecz na jawie
Zapoznali
się w Warszawie.
Każde
z nich obieżyświatem.
Pojechali
sobie zatem
Tam,
gdzie je się żabie udka,
A
z winem przegrywa wódka.
Kilka
dni w Paryżu tkwili
I
tam też się zaręczyli.
Powiedzieli
sobie "kocham"...
(Gdy
to czytam, prawie szlocham...)
Błażej,
choc zadowolony,
Doksonale
jest świadomy,
Że
słoneczko piękniej świeci,
Gdy
się ma gromadkę dzieci!
Czy
to na pewno osłoda?
I
co na to Panna Młoda?
Przyjdzie
zmieniac im pieluchy,
Śpiewac
bajki do poduchy
A
także wydawac krocie
Na
zabawki i łakocie.
Przyszła
już najwyższa pora
Na
Bohuna - labradora.
Przysiągł
Błażej Ewelinie,
Że
po zdanym egzaminie
Jej
nagrodą będzie psiaczek -
Tak
trafił do nich szczeniaczek.
Panią
jego Ewelina,
Lecz
kto dzionki z nim zaczyna?
Błażej
dzielnie z pieskiem kroczy
Przecierając senne oczy.Zanim zjecie swe sałatki
Kilka słówek do mężatki:
Pewnej środy, już przed laty,
Nie było mamy i taty -
Kopytkami nakarmiona
Poszłaś wtedy do kościoła.
Wujek zawsze dbał o Ciebie,
Kiedy bywałaś w potrzebie.
Od dziś, drogi Panie Młody -
Niezależnie od pogody
Będziesz niósł żonie torebki
I parował swe skarpetki.
Wujek w docinkach uparty,
Lecz to przecież tylko żarty!
Nie chcę być zanadto ckliwy,
Ale jestem przeszczęśliwy,
Że ta para z niezłym stażem
Dziś stanęła przed ołtarzem.
Niech Wam dni mijają słodko,
Pachną różą i stokrotką,
Niech jednemu to smakuje,
Co mu drugie ugotuje.
Oby zawsze było miło,
Oby dobrze Wam się żyło!
Przegryzając ślubnym ciastem
Wznoście toast za toastem.
Ludzki żywot jest za krótki,
By odmawiać sobie wódki!
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Ksiądz
Co to za
ksiądz taki fajny?
To ksiądz
Zbychu. Zwą go "Czarny".
Bez
wątpienia ma zadatki,
By
przywdziewac koloratki.
Nasz
duchowny z niezłym stażem
Czasem
grywa na gitarze.
Chrzci,
bierzmuje, daje śluby -
Czy to
nie powód do dumy?
Każdy
człowiek wie w Czachowie,
Że co
ksiądz w kościele powie,
Przemyślane
jest dokładnie,
Przedstawione
zawsze składnie,
A perełką
w mszy zaklętą
I
ogłoszeń cudną puentą
Są
zazwyczaj Zbyszka żarty -
W kwestii
tej jest dośc uparty.
Teraz coś
z dnia powszedniego:
Warto
ując tu Maziego -
Odwiedzając
Zbyszka z rana,
Zrobił z
niego cud kompana.
Wie nasz
pleban co wypada:
Kiedy
trzeba - wyspowiada,
A gdy we
wsi ktoś grilluje,
To
szaszłyki w mig wyczuje
I dołączy
do gawędy.
Gdy
nastanie czas kolędy
I śmiga
między domami,
Olga robi
barszcz z uszkami.
Cała wieś
mu kibicuje -
Pewnie
dobrze się tu czuje!
Tyle lat
już tutaj mieszka
Ten w
sutannie nasz koleszka!
Każdy z
nas tu Twoim fanem,
Boś czachowskim jest Batmanem.
czwartek, 19 czerwca 2014
Pan Henryk i Pani Danusia - Love Story
Dziś zabawię czytelnika
Hstorią pana Henryka.
Raz wywróżył z rybich ości,
Że go spotka pech w miłości.
Cóż... odstraszał wciąż kobiety
Nosząc dwie różne skarpety!
Dnia pewnego w autobusie
Poznał przesłodką Danusię.
Lat miała pięcdziesiąt kilka,
Wyglądała jak baryłka,
Lecz uśmiech jej był uroczy
I przepiękne miała oczy.
Henryk sporo dośc miał renty,
Robił więc Dance prezenty:
Dał jej krem przeciwzmarszczkowy -
Tak wielce był pomysłowy...
Chciał pokazac styl i grację -
Przygotował więc kolację,
Ale kaczka była tawrda.
Wziął Dankę do McDonalda.
I zamówił jej wieśmaka,
Bo sam miał na niego smaka.
Wyglądało to niezgrabnie,
Lecz skończyło się zabawnie -
Gdy zasiedli przed ekranem,
Henryk włączył kanał z Klanem
I był całkiem na bieżąco.
Wtem zrobiło się gorąco -
Henia cmoknęła Danusia,
Kiedy w drzwiach staneła...wnusia!
Niezbyt była oburzona
Wychylając się zza proga.
Rzekła tylko: "Dziadku drogi,
Może spójrz na swoje nogi.
Wciąż masz dwie różne skarpety
I spaliłeś już kotlety."
Hstorią pana Henryka.
Raz wywróżył z rybich ości,
Że go spotka pech w miłości.
Cóż... odstraszał wciąż kobiety
Nosząc dwie różne skarpety!
Dnia pewnego w autobusie
Poznał przesłodką Danusię.
Lat miała pięcdziesiąt kilka,
Wyglądała jak baryłka,
Lecz uśmiech jej był uroczy
I przepiękne miała oczy.
Henryk sporo dośc miał renty,
Robił więc Dance prezenty:
Dał jej krem przeciwzmarszczkowy -
Tak wielce był pomysłowy...
Chciał pokazac styl i grację -
Przygotował więc kolację,
Ale kaczka była tawrda.
Wziął Dankę do McDonalda.
I zamówił jej wieśmaka,
Bo sam miał na niego smaka.
Wyglądało to niezgrabnie,
Lecz skończyło się zabawnie -
Gdy zasiedli przed ekranem,
Henryk włączył kanał z Klanem
I był całkiem na bieżąco.
Wtem zrobiło się gorąco -
Henia cmoknęła Danusia,
Kiedy w drzwiach staneła...wnusia!
Niezbyt była oburzona
Wychylając się zza proga.
Rzekła tylko: "Dziadku drogi,
Może spójrz na swoje nogi.
Wciąż masz dwie różne skarpety
I spaliłeś już kotlety."
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Sesja 2014
Moi drodzy, macie racje -
Szczerze wielbię transformacje.
Pasjonuję się swym losem,
Gdy rozmyślam nad triosem,
A nad szukaniem errora
Spędzic mogę pół wieczora.
Choc nabawię się skoliozy
Rozwiązując ołpen klozy,
To nie tłumię w sobie złości,
Bo ważniejsze są wartości:
Ifa uczy, ifa wspiera,
Ifa stworzy bohatera.
Żartowałam
Szczerze wielbię transformacje.
Pasjonuję się swym losem,
Gdy rozmyślam nad triosem,
A nad szukaniem errora
Spędzic mogę pół wieczora.
Choc nabawię się skoliozy
Rozwiązując ołpen klozy,
To nie tłumię w sobie złości,
Bo ważniejsze są wartości:
Ifa uczy, ifa wspiera,
Ifa stworzy bohatera.
Żartowałam
wtorek, 15 kwietnia 2014
O przemądrzałym jajku
Rzecze jajko do zająca:
„Ma skorupka taka lśniąca!
Zrobią ze mnie dziś pisankę
Lub wydmuszkę, lub kraszankę…
Gdy przybiorę się w kolorki,
Pewnie pójdę do święconki!
Prezentując swe walory,
Będę dumnie zdobić stoły…”
Zając dosyć miał przechwałek,
Więc wyciągnął z szafki wałek -
Już miał jajku sprawić lanie,
Lecz wysunął zapytanie:
„Reszta jajek grzecznie czeka
Na półeczce koło mleka.
Czemu się osobno snujesz
I bezczelnie popisujesz?!”
Jajko chwilę podumało
I tak mu odpowiedziało:
„One z chowu klatkowego,
Więc je spotka coś gorszego!
Gospodyni, która czyha,
Chce je dodać do sernika
Lub pokroić w równą kratkę
I przerobić na sałatkę.
Ja jestem zbyt urodziwe,
By wędrować pod wędlinę!”
Zając, nieco rozzłoszczony,
Odszedł do zajęczej żony.
Wkrótce znowu sobie kica,
A na stole…jajecznica!
Dostrzegł też, że jest w niej całe
Jajko wielce przemądrzałe!
Nie pomogła mu uroda…
niedziela, 9 marca 2014
12 Pułk Ułanów Podolskich
Pułk 12, licznym znany,
Na Podolu sformowany,
Mężnie stawiał czoła wrogom
Z dumą i wzniesioną głową.
To, jak pułk zrywał okowy,
Trudno ująć w kilku słowy.
Szczycąc się swoim szewronem
Walczył pod Napoleonem.
Pośród tylu ważnych rzeczy
Rzec należy o odsieczy -
Pułk 12 w mieście Lwowie
Życie poświęcał i zdrowie.
Wspomnieć warto chociaż słowem
O triumfie pod Komarowem,
Gdzie nie bojąc się niczego
Pokonali Budionnego.
I pod Mokrą, i Cyganką
Chlubną się wsławili walką.
Za zasługi otrzymali
Krzyż Virtuti Militari.
Z czego jeszcze pułk zasłynął?
Z bitwy o Monte Cassino.
Wielu miało ich za wzorzec,
Gdy wstawiali swój proporzec.
Nowy rozdział się zaczyna
Z ich przybyciem do Szczecina.
I choć czas tak prędko płynie,
Pamięć o nich już nie zginie.
Za swój bój i silną wolę
Od dziś patronują szkole
Do feniksa porównani
Zasłużeni tak ułani.
Na Podolu sformowany,
Mężnie stawiał czoła wrogom
Z dumą i wzniesioną głową.
To, jak pułk zrywał okowy,
Trudno ująć w kilku słowy.
Szczycąc się swoim szewronem
Walczył pod Napoleonem.
Pośród tylu ważnych rzeczy
Rzec należy o odsieczy -
Pułk 12 w mieście Lwowie
Życie poświęcał i zdrowie.
Wspomnieć warto chociaż słowem
O triumfie pod Komarowem,
Gdzie nie bojąc się niczego
Pokonali Budionnego.
I pod Mokrą, i Cyganką
Chlubną się wsławili walką.
Za zasługi otrzymali
Krzyż Virtuti Militari.
Z czego jeszcze pułk zasłynął?
Z bitwy o Monte Cassino.
Wielu miało ich za wzorzec,
Gdy wstawiali swój proporzec.
Nowy rozdział się zaczyna
Z ich przybyciem do Szczecina.
I choć czas tak prędko płynie,
Pamięć o nich już nie zginie.
Za swój bój i silną wolę
Od dziś patronują szkole
Do feniksa porównani
Zasłużeni tak ułani.
czwartek, 6 marca 2014
Blubry o gamułach
Poszedł Henio raz na BLAUKĘ,
By poderwać BŹDZIĄGWĘ Hankę.
Zaplanował coś miłego:
Zabrał ją na BAMBREJEWO,
Gdzie w ogródku pani Janki
Mogli SPUCNĄĆ ŚWINTOJANKI.
Janka wyszła wtem z ANTREJKI,
Prędko wszczęła alarm wielki,
Że na jej posesji JUCHTA!
W mig przybyła WIARY WUCHTA,
A że byli sąsiadami,
W ROJBRY rzucali PLYNDZAMI.
Dzieci się już nie CHICHRAŁY,
Lecz sapały, bo DYLAŁY!
Wyszły tak WYRYCHTOWANE,
A wracały UŚLUMPRANE...
Gdy ujrzały ich FAMUŁY,
Rzekły: "Ale z was GAMUŁY!
Taka miłość to PIERDOŁY!
RUG CUG - proszę iść do szkoły!"
By poderwać BŹDZIĄGWĘ Hankę.
Zaplanował coś miłego:
Zabrał ją na BAMBREJEWO,
Gdzie w ogródku pani Janki
Mogli SPUCNĄĆ ŚWINTOJANKI.
Janka wyszła wtem z ANTREJKI,
Prędko wszczęła alarm wielki,
Że na jej posesji JUCHTA!
W mig przybyła WIARY WUCHTA,
A że byli sąsiadami,
W ROJBRY rzucali PLYNDZAMI.
Dzieci się już nie CHICHRAŁY,
Lecz sapały, bo DYLAŁY!
Wyszły tak WYRYCHTOWANE,
A wracały UŚLUMPRANE...
Gdy ujrzały ich FAMUŁY,
Rzekły: "Ale z was GAMUŁY!
Taka miłość to PIERDOŁY!
RUG CUG - proszę iść do szkoły!"
niedziela, 2 marca 2014
Legenda o poznańskich koziołkach
To, co Ci opowiem, człeku,
Działo się w szesnastym wieku,
W mieście w nadwarciańskim kraju,
A dokładniej – tu w Poznaniu.
Choć się dobrze miasto miało,
Czegoś wciąż mu brakowało.
Chciano, by w Ratusza wieży
Był też zegar, co czas zmierzy.
Mistrza Bartka wynajęto,
Prace rychło rozpoczęto,
Bartek zegar skonstruował,
Lecz go nie zaprezentował.
W dzień wielkiego odsłonięcia
Spodziewano się przyjęcia.
Gości miało być bez liku.
Pomyślano o kuchciku,
Który ręce miał niezdarne,
A miał gościom upiec sarnę.
Minę zrobił przerażoną,
Gdy ją ujrzał przypaloną!
Bardzo chcąc uniknąć lania,
Szedł przez ulice Poznania –
Czuł jak mu się ręce trzęsą,
Gdy próbował znaleźć mięso.
Wtem przeciera oczy kuchcik…
Dwa koziołki ma na ruszcik!
Pręty się już rozżarzyły,
Lecz go kozły przechytrzyły.
Czmychneły na szczyt Ratusza,
Goście rzekli: „Coś się rusza!”
Tak wielce byli zdumieni,
Że Bartkowi przyklasnęli.
Zachwycali się i śmiali,
Widząc zegar z koziołkami.
Dzięki wprawie Bartłomieja,
Na pamiątkę ów zdarzenia
I na przekór wszystkim modom,
Dwa koziołki się dziś bodą.
czwartek, 27 lutego 2014
Pączusie
Wyciągnąłeś już swe rączki
Po tłuściutkie pyszne pączki?
Jadłeś z toffi czy dżemikiem?
Może pochwal się wynikiem?
Zastanawia mnie dlaczego
Ja nie zjadłam dziś żadnego…
Chyba kiepski rok mnie czeka –
Pewnie będę miała pecha!
Lepiej pójdę do cukierni,
Bo się przesąd jeszcze spełni.
Po tłuściutkie pyszne pączki?
Jadłeś z toffi czy dżemikiem?
Może pochwal się wynikiem?
Zastanawia mnie dlaczego
Ja nie zjadłam dziś żadnego…
Chyba kiepski rok mnie czeka –
Pewnie będę miała pecha!
Lepiej pójdę do cukierni,
Bo się przesąd jeszcze spełni.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Rocznica ślubu
Drogi Panie, zwany Tatkiem,
Czy nie wkurza Cię przypadkiem,
Że w torebce swojej żony
Kluczy szukasz rozżalony?
Piękna Damo, zwana Mamą,
Czy podziwiasz siebie samą,
Że gdy drzemiesz na tapczanie,
Dumnie znosisz TO chrapanie?
Fakt, że czasem się kłócicie,
Ale cóż…takie jest życie!
Nie rzucacie talerzami,
A więc całkiem dobrze z Wami.
Wieloletnie bycie razem
Niebanalnym jest obrazem!
Z wielką dumą lata liczę –
Dzięki WAM ten wierszyk piszę!
Nikt tak Wam nie kibicuje,
Nikt tak dziś nie przyklaskuje.
Może tylko Dżasta – młodzik,
Który z Lidzkich się wywodzi.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Dzień Kota
Dziś swe święto mają koty,
Weź się zatem do roboty:
Pogłaszcz go, przysuń farelkę
I podaruj mu makrelkę.
Pozwól łazić po kredensie
Lub wyrzeźbij mu popiersie.
Chociaż meble porysuje
I mieszkanie zdemoluje,
Uracz go Whiskasa łyżką,
Gdy przybędzie z martwą myszką.
Weź się zatem do roboty:
Pogłaszcz go, przysuń farelkę
I podaruj mu makrelkę.
Pozwól łazić po kredensie
Lub wyrzeźbij mu popiersie.
Chociaż meble porysuje
I mieszkanie zdemoluje,
Uracz go Whiskasa łyżką,
Gdy przybędzie z martwą myszką.
czwartek, 13 lutego 2014
Walentynki
Już zaczęły się docinki
W związku z tym, że Walentynki.
Przecież takie to zachodnie...
Cóż, zachodnie są też spodnie!
Chociaż tyle o to krzyku,
Niezły obrót jest w Empiku!
Walentego z tego słynie,
Że aż tłoczno przy witrynie,
A nie wspomnę już o kasie,
Gdzie kolejka w pełnej krasie.
Ja, jako zakupożerca,
Sama kupię gadżet w serca -
Rzec należy jednogłośnie:
PKB samo nie rośnie!
Święta więc nie bojkotuję,
Za uwagę zaś dziękuje.
W związku z tym, że Walentynki.
Przecież takie to zachodnie...
Cóż, zachodnie są też spodnie!
Chociaż tyle o to krzyku,
Niezły obrót jest w Empiku!
Walentego z tego słynie,
Że aż tłoczno przy witrynie,
A nie wspomnę już o kasie,
Gdzie kolejka w pełnej krasie.
Ja, jako zakupożerca,
Sama kupię gadżet w serca -
Rzec należy jednogłośnie:
PKB samo nie rośnie!
Święta więc nie bojkotuję,
Za uwagę zaś dziękuje.
czwartek, 6 lutego 2014
O krasnoludkach bez cenzury
Opuściłyby cię smutki,
Gdybyś spotkał krasnoludki?
Pewnie powiesz: „Oczywiście!
Tak by było fantastycznie!”
Hm…zapraszam na gawędę -
O krasnalach powieść przędę:
Snułyby się po chodniku
I właziły do bucików,
Jadły cukier z cukierniczki,
Kradły popiół z popielniczki,
Przełączałyby kanały,
W kapciach twoich by sypiały,
Psom i kotom żarły karmy
I włączałyby alarmy,
Zabierały pierze z kołdry…
Co za raban! Bądź tu mądry!
Uznałbyś, że ich nie znosisz,
Lecz krasnali nie wyprosisz!
W końcu łatwo im się schować
(Trudno tu polemizować).
Każdy człowiek, nawet zdrowy,
Dostałby w mig bólu głowy!
Gdybyś spotkał krasnoludki?
Pewnie powiesz: „Oczywiście!
Tak by było fantastycznie!”
Hm…zapraszam na gawędę -
O krasnalach powieść przędę:
Snułyby się po chodniku
I właziły do bucików,
Jadły cukier z cukierniczki,
Kradły popiół z popielniczki,
Przełączałyby kanały,
W kapciach twoich by sypiały,
Psom i kotom żarły karmy
I włączałyby alarmy,
Zabierały pierze z kołdry…
Co za raban! Bądź tu mądry!
Uznałbyś, że ich nie znosisz,
Lecz krasnali nie wyprosisz!
W końcu łatwo im się schować
(Trudno tu polemizować).
Każdy człowiek, nawet zdrowy,
Dostałby w mig bólu głowy!
Życie by nie było szare,
Gdyby żyły tu krasnale,
Ale pomyśl: czy żałujesz,
Że z takimi nie obcujesz?piątek, 31 stycznia 2014
Dzień Przytulania
Mam znów pretekst do pisania,
Bo dziś jest Dzień Przytulania.
Jeśli spotka cię ktoś bliski,
To pościskaj się z grzejnikiem!
Każda forma przytulania
Spełnia istotne zadania:
Uścisk wyprze przeziębienie,
W mig obniży ci ciśnienie
I wyzwoli endorfiny
U chłopaka i dziewczyny.
Jeśli chodzisz znów wkurzony
Przez zrzędzenie swojej żony
Albo mąż cię denerwuje,
Bo skarpetek nie paruje,
Odpuść sobie stresowanie –
Postaw dziś na przytulanie.
Bo dziś jest Dzień Przytulania.
Jeśli spotka cię ktoś bliski,
To podaruj mu uściski.
Jeśli jesteś samotnikiem To pościskaj się z grzejnikiem!
Każda forma przytulania
Spełnia istotne zadania:
Uścisk wyprze przeziębienie,
W mig obniży ci ciśnienie
I wyzwoli endorfiny
U chłopaka i dziewczyny.
Jeśli chodzisz znów wkurzony
Przez zrzędzenie swojej żony
Albo mąż cię denerwuje,
Bo skarpetek nie paruje,
Odpuść sobie stresowanie –
Postaw dziś na przytulanie.
czwartek, 23 stycznia 2014
Dzień bez Opakowań Foliowych
W erze tylu zawirowań
Trudno żyć bez opakowań.
Kupisz masło lub parówkę
I już bierzesz reklamówkę!
Jak się dziwić ekologom
Gdy się chcą przeżegnać nogą?!
Modnym logo na plastiku
Pragniesz dodać sobie szyku -
Idziesz z torbą od Wojasa,
No bo Wojas to jest klasa.
W drugiej ręce torba z Zary,
Bo najlepiej mieć do pary.
Płacisz za nią kilka groszy,
Po czym w szafie się panoszy
I choć lepsza jest z dzianiny,
Jesteś na to za leniwy!
A czy spadnie ci włos z główki,
Gdy nie weźmiesz reklamówki?
Trudno żyć bez opakowań.
Kupisz masło lub parówkę
I już bierzesz reklamówkę!
Jak się dziwić ekologom
Gdy się chcą przeżegnać nogą?!
Modnym logo na plastiku
Pragniesz dodać sobie szyku -
Idziesz z torbą od Wojasa,
No bo Wojas to jest klasa.
W drugiej ręce torba z Zary,
Bo najlepiej mieć do pary.
Płacisz za nią kilka groszy,
Po czym w szafie się panoszy
I choć lepsza jest z dzianiny,
Jesteś na to za leniwy!
A czy spadnie ci włos z główki,
Gdy nie weźmiesz reklamówki?
sobota, 18 stycznia 2014
Na 40 rocznicę ślubu
Są gdzieś w Polsce za lasami
Góry zwane Beskidami,
W których romans się zaczyna...
Żyła tam ładna dziewczyna,
A w dodatku pielęgniarka
Mówiąc krótko - świetna marka.
Wtem pewnego dnia w Kudowie
Jej świat stanął wręcz na głowie,
Serce prędko tak pikało...
Wiecie co się wtedy stało?
Przybył wówczas do Kudowy
Chłopak Michał - młody, zdrowy,
Pisał listy pełne miodu,
By znajomość szła do przodu.
Potem chwytał ją za ręce,
Patrzył w oczy swej panience
I po krótkim dość mirażu
Stali razem przy ołtarzu.
Będąc z sobą lat czterdzieści
Żywą wersji są powieści.
Lecz historia wciąż jest w toku:
Dotrzymując wnukom kroku,
Pizzę z Michałkiem zjadając
I z Miłoszkiem rozrabiając,
Sto lat jeszcze będą żyli -
Tego byśmy im życzyli.
Góry zwane Beskidami,
W których romans się zaczyna...
Żyła tam ładna dziewczyna,
A w dodatku pielęgniarka
Mówiąc krótko - świetna marka.
Wtem pewnego dnia w Kudowie
Jej świat stanął wręcz na głowie,
Serce prędko tak pikało...
Wiecie co się wtedy stało?
Przybył wówczas do Kudowy
Chłopak Michał - młody, zdrowy,
Pisał listy pełne miodu,
By znajomość szła do przodu.
Potem chwytał ją za ręce,
Patrzył w oczy swej panience
I po krótkim dość mirażu
Stali razem przy ołtarzu.
Będąc z sobą lat czterdzieści
Żywą wersji są powieści.
Lecz historia wciąż jest w toku:
Dotrzymując wnukom kroku,
Pizzę z Michałkiem zjadając
I z Miłoszkiem rozrabiając,
Sto lat jeszcze będą żyli -
Tego byśmy im życzyli.
Dzień Kubusia Puchatka
Zastanawia mnie czy dziatka
Wie, że dzisiaj Dzień Puchatka.
Chociaż rozum ma malutki,
Swój kubraczek nieco krótki
I nie lubi dbać o linię,
Każdy zna Kubusia imię.
Moi drodzy, a czy wiecie,
Że Krzyś chadzał raz po świecie?
Tu historia się zaczyna
Milne'a oraz jego syna.
Alan Milne wymyślił misia,
Lecz miał także synka Krzysia -
On jest chłopcem z opowieści!
W waszych główkach się to mieści?
To nie koniec mych zagadek:
ILE LAT MA NASZ NIEDŹWIADEK?
Jest już na emeryturze.
Kończę pisać, bo was znużę.
Wie, że dzisiaj Dzień Puchatka.
Chociaż rozum ma malutki,
Swój kubraczek nieco krótki
I nie lubi dbać o linię,
Każdy zna Kubusia imię.
Moi drodzy, a czy wiecie,
Że Krzyś chadzał raz po świecie?
Tu historia się zaczyna
Milne'a oraz jego syna.
Alan Milne wymyślił misia,
Lecz miał także synka Krzysia -
On jest chłopcem z opowieści!
W waszych główkach się to mieści?
To nie koniec mych zagadek:
ILE LAT MA NASZ NIEDŹWIADEK?
Jest już na emeryturze.
Kończę pisać, bo was znużę.
środa, 15 stycznia 2014
Dziadziu i Blabla
Na imprezie Sybiraków
Spotkasz czasem rozrabiaków:
Dziadziu w kurtce eleganckiej
Był w Gryfinie na Grunwaldzkiej.
Zapadł z Blablą się w fotele,
Bo tematów mieli wiele.
Tak za sobą się stęsknili,
Że flaszeczkę otworzyli –
W butli się robiło mało,
A radości przybywało.
Wtem powiada wujka żona:
„To nie zdrowo pić burbona!
Pić w tym wieku to błąd wielki!”
I przynosi im serdelki.
Babcia Ola z ciocią Irą
Kręcą smutnie łepetyną –
Trudno było wstać chłopakom!
(Jak przystało rozrabiakom)
No cóź…trzeba im wybaczyć –
Rzadko mogą się zobaczyć.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Dzień Sprzątania Biurka
Podpowiada mi komórka,
Że dziś Dzień Sprzątania Biurka.
Weź swe biurko więc w obroty,
Wytrzyj brudy, zbierz klamoty,
Usuń ślady od herbaty
(Jak ci ciężko, to na raty.)
Jeśli nie masz biurka w domu,
Nie przyznawaj się nikomu –
Póki nie ma śnieżnej breji,
Jedź po biurko do IKEI.
Co za bzdury napisałam!
Ach, wybaczcie…właśnie wstałam.
piątek, 10 stycznia 2014
Na pięćdziesiątkę
Przez wzgląd na rangę imprezy
Nie przyniosłem torta z bezy,
Lecz wprowadzę ciut zamętu
Swym dodatkiem do prezentu.
Wiesz co w tym momencie robię?
Recytuję wiersz o Tobie.
Jego dziadek był ułanem,
Pasjonuje się Koranem,
Nieco jest rozkapryszony,
Bo wciąż jeszcze nie ma żony.
A przystojny jest Cezary!
Aż dziw bierze, że bez pary...
Cezar, zwany kawalerem,
Jest prawdziwym wielbicielem
Odgrywania scen z przeszłości,
Co mu daje moc radości.
Pasję ma jak mało który -
Barwne przywdziewa mundury,
Kroczy dumny i dostojny
Jak generał z czasów wojny.
Dzięki szablom w swym pokoju
Wygrałby w niejednym boju.
Nieprzeciętną ma odwagę -
On nie chwyta za ciupagę!
Prędzej ujrzysz go z bagnetem,
Halabardą lub sztyletem.
Wciela się w przeróżne role,
A co więcej, uczy w szkole,
W której młodzież go szanuje,
Bo nie straszy, lecz żartuje.
Młodyś jeszcze jest człowieku -
Toż to dopiero pół wieku!
Gdy dożyjesz, brachu, stówki,
Wiersz nie będzie już tak krótki!
Chociaż "Czarek" nie pasuje,
Tylko to mi się rymuje,
Tak więc powiem krótko: Czarek,
Otwórz wreszcie ten swój barek!
Od słuchania bolą uszy,
A nas coraz bardziej suszy.
Nie przyniosłem torta z bezy,
Lecz wprowadzę ciut zamętu
Swym dodatkiem do prezentu.
Wiesz co w tym momencie robię?
Recytuję wiersz o Tobie.
Jego dziadek był ułanem,
Pasjonuje się Koranem,
Nieco jest rozkapryszony,
Bo wciąż jeszcze nie ma żony.
A przystojny jest Cezary!
Aż dziw bierze, że bez pary...
Cezar, zwany kawalerem,
Jest prawdziwym wielbicielem
Odgrywania scen z przeszłości,
Co mu daje moc radości.
Pasję ma jak mało który -
Barwne przywdziewa mundury,
Kroczy dumny i dostojny
Jak generał z czasów wojny.
Dzięki szablom w swym pokoju
Wygrałby w niejednym boju.
Nieprzeciętną ma odwagę -
On nie chwyta za ciupagę!
Prędzej ujrzysz go z bagnetem,
Halabardą lub sztyletem.
Wciela się w przeróżne role,
A co więcej, uczy w szkole,
W której młodzież go szanuje,
Bo nie straszy, lecz żartuje.
Młodyś jeszcze jest człowieku -
Toż to dopiero pół wieku!
Gdy dożyjesz, brachu, stówki,
Wiersz nie będzie już tak krótki!
Chociaż "Czarek" nie pasuje,
Tylko to mi się rymuje,
Tak więc powiem krótko: Czarek,
Otwórz wreszcie ten swój barek!
Od słuchania bolą uszy,
A nas coraz bardziej suszy.
wtorek, 7 stycznia 2014
Bałwany
Pewnej zimy, w styczniu, z rana,
Mówi bałwan do bałwana:
"Dręczy mnie ogromna troska -
Nie mam już z marchewki noska!"
Na to drugi tak powiada:
"Mi co chwilę guzik spada!
A tak piękne te węgielki...
Zaraz...Nie mam lewej ręki!"
Pierwszy bałwan, już zniszczony,
Rzecze wielce przestraszony:
"Nie ma mrozu, nie ma zimy,
Bracie - chyba się topimy!"
Mówi bałwan do bałwana:
"Dręczy mnie ogromna troska -
Nie mam już z marchewki noska!"
Na to drugi tak powiada:
"Mi co chwilę guzik spada!
A tak piękne te węgielki...
Zaraz...Nie mam lewej ręki!"
Pierwszy bałwan, już zniszczony,
Rzecze wielce przestraszony:
"Nie ma mrozu, nie ma zimy,
Bracie - chyba się topimy!"
niedziela, 5 stycznia 2014
Mało optymistyczny wiersz
Nadchodziła szybkim krokiem
Konfrontacja z Nowym Rokiem.
Nieco inny, bo bez śniegu,
Lecz kolejny pełen biegu.
Wielkość tego wydarzenia
Skłania ludzi do myślenia
I gdy grudnia już końcówka,
Życzą sobie dużo zdrówka,
Wykupują moc szampana,
By starczyło aż do rana.
Wokół rymów sobie krążę,
Powiem więc do czego dążę:
Pewna rzecz się wciąż nie zmienia –
Wiara w czar postanowienia.
Pewnie myślisz, że masz rację
Mówiąc, że wesprzesz fundację,
Że odłożysz chociaż stówkę
Na komputer lub lodówkę,
Mówisz: „Będę robił masę”
Albo „Będę trzepać kasę”,
Z pieskiem zaczniesz spacerować
I nauczysz się gotować,
Zrzucisz kilo albo cztery,
Zadbasz o swoje maniery,
Liźniesz trochę japońskiego
I poczytasz Słowackiego,
Kupisz nową meblościankę
I naprawisz umywalkę…
Gdy to mówisz, rzygasz tęczą,
Lecz postanowienia męczą
Myślisz, gdybasz i planujesz,
A z połowy zrezygnujesz.
Znów wyprawisz urodziny
I choć nie ma w tym twej winy,
Ujrzysz zmarszczkę na swej twarzy…
Jacy już jesteśmy starzy!
czwartek, 12 grudnia 2013
Wiersz nafaszerowany poznańską gwarą
Podejmuję się wierszyka
Ku czci STAREGO MARYCHA
I POBEBLAM sobie z klasą,
Chcąc otoczyć wersy krasą.
Ach, entuzjazm mnie rozpiera,
Cóż więc czynić, TEJ? Do dzieła!
By nie uznał czasem który,
Że ten wiersz to same LURY!
W BLUBRACH swoich się nie mylę –
Jak nie wierzysz, załóż BRYLE!
Niekoniecznie jest SZUSZWOLEM
Ten, kto zowie się KIBOLEM.
Brata nazwiesz swym BRACHOLEM,
Piekarz zaś jest tu PIPOLEM.
W SKLEPIE kupisz pomidory,
Ale schowasz też przetwory.
Nie jest przecież tajemnicą,
Że „SKLEP” może być „piwnicą”.
Po wdepnięciu do kałuży
Człek z Poznania się UMURZY.
Nowy ANCUG czas kupować,
By znów się WYSZTAFIROWAĆ.
Nowy ANCUG czas kupować,
By znów się WYSZTAFIROWAĆ.
Bierze KEJTRA do Sołacza,
Śle nie strzałkę, lecz GŁUCHACZA,
A zakupy wkłada w TYTKI,
A zakupy wkłada w TYTKI,
By DOTAŚTAĆ swe dobytki.
Na kolację SKIBKA z GZIKIEM,
Na śniadanie kawka z ĆMIKIEM.
Będzie jadł po wieków wieki
Słynne tutaj z GLANCEM SZNEKI.
Choć poznaniak jest uprzejmy,
Skrupulatnie ciuła BEJMY.
W końcu EJBER pospolity
W końcu EJBER pospolity
Jest nadzwyczaj pracowity .
W ciągu dnia ciężko poczyna…
Za to w nocy twardo NYNA.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Kolejne story o Mikołaju
Jestem pewna, że nie wiecie
Co Mikołaj robi w lecie.
Mieszka w kraju mało znanym,
Wielce jest zapracowany
I wychodzę z założenia,
Że chce spełnić Wam marzenia.
Mieszka tam, gdzie ciągle mrozi,
Więc go lato nie obchodzi -
Nigdy nie jest mu wygodnie,
Gdy przymierza krótkie spodnie.
Woli kożuch, ogrodniczki
I cieplutkie rękawiczki.
Obok chatki ma fabrykę,
W której trzyma śnieżną brykę.
Bardzo sanie swe szanuje,
Więc je w lipcu poleruje.
Co dzień chodzi na spacery,
By tresować renifery.
Tak je sobie już oswoił,
Że jadają z jego dłoni.
W sierpniu nie jest wypoczęty,
Bo zatrudnia nowe elfy.
Elf się bawi doskonale,
Gdy na drutach robi szale
Czy maluje klocki Lego -
To kształtuje jego ego!
A tymczasem, w swojej chatce,
Przy gorącej czekoladce,
Nasz Mikołaj listy czyta
(Żaden z nich mu nie umyka!)
Potem robi z nich dwie sterty:
Dzieciom z pierwszej da prezenty,
A te dzieci, co zostały,
Bardzo mocno rozrabiały!
Mikołaja boli głowa,
Więc wydusza takie słowa:
"Nie ma co robić hałasu -
Dam im jeszcze trochę czasu".
Co Mikołaj robi w lecie.
Mieszka w kraju mało znanym,
Wielce jest zapracowany
I wychodzę z założenia,
Że chce spełnić Wam marzenia.
Mieszka tam, gdzie ciągle mrozi,
Więc go lato nie obchodzi -
Nigdy nie jest mu wygodnie,
Gdy przymierza krótkie spodnie.
Woli kożuch, ogrodniczki
I cieplutkie rękawiczki.
Obok chatki ma fabrykę,
W której trzyma śnieżną brykę.
Bardzo sanie swe szanuje,
Więc je w lipcu poleruje.
Co dzień chodzi na spacery,
By tresować renifery.
Tak je sobie już oswoił,
Że jadają z jego dłoni.
W sierpniu nie jest wypoczęty,
Bo zatrudnia nowe elfy.
Elf się bawi doskonale,
Gdy na drutach robi szale
Czy maluje klocki Lego -
To kształtuje jego ego!
A tymczasem, w swojej chatce,
Przy gorącej czekoladce,
Nasz Mikołaj listy czyta
(Żaden z nich mu nie umyka!)
Potem robi z nich dwie sterty:
Dzieciom z pierwszej da prezenty,
A te dzieci, co zostały,
Bardzo mocno rozrabiały!
Mikołaja boli głowa,
Więc wydusza takie słowa:
"Nie ma co robić hałasu -
Dam im jeszcze trochę czasu".
sobota, 30 listopada 2013
Calibra
By Galice się pośmiali,
Piszę im o Oplu Cali:
Nie mam prawka…(no, niestety),
Lecz pojmuję priorytety.
Choć techniki nie kapuję,
Opla wielce respektuję.
Jeśli chcesz nacieszyć oczy
I doświadczyć w **** rozkoszy,
Odwiedź, brachu, Szamotuły –
Eldorado owej fury.
Opel Cali – sprzęt marzenie
Zajebiste ma płomienie,
A do tego boskie diody,
Co dodają mu urody.
Najpiękniejsze są czerwone…
Cudne, smukłe, wypieszczone.
Do czyszczenia swej Calibry
Użyj szmatki z mikrofibry,
Bo się świecić musi z klasą
Przed najkrótszą nawet trasą.
I zakończę wiersz z impetem:
LPG jest priorytetem!
wtorek, 26 listopada 2013
Takie tam o Mikołaju z braku laku i nadmiaru wolnego czasu
Coraz częściej zimno w uszka
I smutniejsze są serduszka…
Wstrętna zima już nadchodzi,
Lecz jest ktoś, kto nam osłodzi
Gorzki czas pod białym puchem –
Czyś dorosłym, czyś maluchem.
Moi drodzy, oto baja…
Dziś na temat Mikołaja.
Gdy listopad przyniósł słotę
Coraz częściej mam ochotę
Zastanawiać się wieczorem
Czemu zwą go też Gwiazdorem?
Wielki udział przypadł w roli
Producentom Coca Coli,
Gdyż odziali Sędziwego
W kubrak z puchu czerwonego
Oraz dali ciężarówkę
(Dzisiaj raczej już nie nówkę).
Jest też inna wersja zdarzeń,
Co okrada nieco z marzeń,
Dawno uaktualniona
Przez chrześcijan. Oto ona:
Jego domem była Mira,
Nigdy nie prowadził tira,
Miał nad głową aureolę
I odgrywał ważną rolę:
Wręczał biednym swoje rzeczy
Wierząc, że zły świat uleczy.
Wybierz wersję, którą lubisz,
Gdyż inaczej się pogubisz.
Jedno tutaj jest pewniakiem –
Grzecznym musisz być dzieciakiem
I sprawować się jak trzeba,
By nie dostać rózgi…z nieba.
sobota, 16 listopada 2013
Sekrety zwierzęcego folwarku
Czarny kot przeszedł wskroś drogi
I wprowadził cię w stan trwogi?
Jest to jeden przykład mitu,
Więc obalmy je w wierszyku.
Kociak zwykle kroczy zgrabnie,
Ale zdarza się, że spadnie
Z balustrady na ulicę
I połamie swą miednicę.
„Kiedy kotu skręca kiszki,
Z apetytem zjada myszki” -
Toż to przecież istne bzdury!
Z większą chęcią zjadłby kury.
Czy spotkałeś się z bajkami,
Że mysz kocha ser z dziurami?
Bardziej zadowolisz smyka
Ziarenkami słonecznika.
Wściekłym bykom na corridzie
Nie o kolor wcale idzie.
Zwierzę jest w nerwowym stanie
Przez nieładne traktowanie.
A czy wierzysz wciąż, że sowa
To prawdziwie mądra głowa?
Mit obala nam nauka:
Sowa głupsza jest od kruka!
I na koniec tajemnica:
Nie odżyje już dżdżownica,
Gdy ją przetniesz na połowę,
Bo ma tylko jedną głowę!
poniedziałek, 21 października 2013
Wiersz o piwku
Czyś jest chłopak, czy dziewczyna
Pewnie znany Ci smak piwa,
A do swojej zamrażarki
Zdarza Ci się kłaść browarki.
Bywa pity w kuflu, szklance
Oraz z pianką na dwa palce.
Po nim bywasz podchmielony,
Zaprawiony i wstawiony,
A gdy kratę wchłoniesz piwa
To i filmik się urywa.
Ale dość już pesymizmu -
Browar ma coś z romantyzmu
Gdy wypijesz go nad Wartą,
Przy fontannie lub nad Maltą.
Wiedzą dobrze to rodacy,
Że z nim błogo siąść po pracy.
Świadom był już pan Zagłoba,
Że po piwku lepsza mowa.
Nazw nie będę wymieniała,
Coby krew się nie polała -
Każdy bursztywnowy trunek
Zasługuje na szacunek.
Chciałabym też rzec uczciwie,
Że się słabo znam na piwie,
Lecz dla jego miłośników
Nie poskąpię swych wierszyków.
Pewnie znany Ci smak piwa,
A do swojej zamrażarki
Zdarza Ci się kłaść browarki.
Bywa pity w kuflu, szklance
Oraz z pianką na dwa palce.
Po nim bywasz podchmielony,
Zaprawiony i wstawiony,
A gdy kratę wchłoniesz piwa
To i filmik się urywa.
Ale dość już pesymizmu -
Browar ma coś z romantyzmu
Gdy wypijesz go nad Wartą,
Przy fontannie lub nad Maltą.
Wiedzą dobrze to rodacy,
Że z nim błogo siąść po pracy.
Świadom był już pan Zagłoba,
Że po piwku lepsza mowa.
Nazw nie będę wymieniała,
Coby krew się nie polała -
Każdy bursztywnowy trunek
Zasługuje na szacunek.
Chciałabym też rzec uczciwie,
Że się słabo znam na piwie,
Lecz dla jego miłośników
Nie poskąpię swych wierszyków.
czwartek, 17 października 2013
Wiersz o Harrym Potterze (odcinek pierwszy i drugi)
Błogo w łóżku sobie leżę,
Pisząc o Harrym Potterze.
Czemu o nim utwór właśnie?
Zaraz wszystko Wam wyjaśnię.
Moja siostra (zwie się Dżasta,
Pomysłami zawsze szasta)
Wiersz ten sobie zażyczyła,
A ja, biedna, się zgodziłam.
Na początek drobna rada:
Każdy mugol niechaj spada,
Gdyż nic z wiersza nie zrozumie
(Wierzcie mi, bo wiem co mówię).
Zacznę chyba od Harry'ego -
Chłopca niezbyt przystojnego,
Lecz ważnego dla powieści
Tak, że w głowie się nie mieści.
Jego bój ze Slytherinem
Niebanalnym był wyczynem,
A przez talent do quidditcha
W każdym tomie szukał znicza.
Każdy, kto jest jego fanem
Wie, że walczył z Czarnym Panem,
Znał dość dobrze wężów mowę
I miał piękną białą sowę.
Dość o Harrym. Przyszła pora
Na Albusa Dumbledora.
Dursleyowie się go bali,
Śmierciożercy przed nim wiali.
Dobra, czuję się zmęczona -
Na dziś bajka już skończona,
Ale - chłopcy i dziewczynki -
Wiersz ten będzie miał odcinki!
Więc nie warto być posępnym,
Bo już myślę o następnym!
Tu zaczyna się ODCINEK DRUGI
Napisany dziś o poranku, tj. 18.10.2013
A Hermiona, zwana szlamą,
Nie dawała za wygraną.
Wróżyć umiała z herbaty
I ratować chciała skrzaty.
Co powiedzieć Wam o Ronie...
Zabujany był w Hermionie!
Zawsze bał się pajęczaków
I wziął udział w partii szachów.
Hagrid - strażnik i gajowy
Znany z dość koślawej mowy
Miał pająka Aragoga
I w niewielu widział wroga.
McGonagall - zasadnicza -
Uwielbiała wprost quidditcha,
Nauczała transmutacji,
Oprócz niej nikt nie miał racji.
Snape - cyniczny i surowy,
Wielce jednak zagadkowy
Śmiał się tylko pod przymusem,
Łania jego patronusem.
Było już postaci siedem -
Czas na Georga z bratem Fredem.
Tych dwóch rudych z pomysłami
Handlowiało psikusami.
To be continued...
Pisząc o Harrym Potterze.
Czemu o nim utwór właśnie?
Zaraz wszystko Wam wyjaśnię.
Moja siostra (zwie się Dżasta,
Pomysłami zawsze szasta)
Wiersz ten sobie zażyczyła,
A ja, biedna, się zgodziłam.
Na początek drobna rada:
Każdy mugol niechaj spada,
Gdyż nic z wiersza nie zrozumie
(Wierzcie mi, bo wiem co mówię).
Zacznę chyba od Harry'ego -
Chłopca niezbyt przystojnego,
Lecz ważnego dla powieści
Tak, że w głowie się nie mieści.
Jego bój ze Slytherinem
Niebanalnym był wyczynem,
A przez talent do quidditcha
W każdym tomie szukał znicza.
Każdy, kto jest jego fanem
Wie, że walczył z Czarnym Panem,
Znał dość dobrze wężów mowę
I miał piękną białą sowę.
Dość o Harrym. Przyszła pora
Na Albusa Dumbledora.
Dursleyowie się go bali,
Śmierciożercy przed nim wiali.
Dobra, czuję się zmęczona -
Na dziś bajka już skończona,
Ale - chłopcy i dziewczynki -
Wiersz ten będzie miał odcinki!
Więc nie warto być posępnym,
Bo już myślę o następnym!
Tu zaczyna się ODCINEK DRUGI
Napisany dziś o poranku, tj. 18.10.2013
A Hermiona, zwana szlamą,
Nie dawała za wygraną.
Wróżyć umiała z herbaty
I ratować chciała skrzaty.
Co powiedzieć Wam o Ronie...
Zabujany był w Hermionie!
Zawsze bał się pajęczaków
I wziął udział w partii szachów.
Hagrid - strażnik i gajowy
Znany z dość koślawej mowy
Miał pająka Aragoga
I w niewielu widział wroga.
McGonagall - zasadnicza -
Uwielbiała wprost quidditcha,
Nauczała transmutacji,
Oprócz niej nikt nie miał racji.
Snape - cyniczny i surowy,
Wielce jednak zagadkowy
Śmiał się tylko pod przymusem,
Łania jego patronusem.
Było już postaci siedem -
Czas na Georga z bratem Fredem.
Tych dwóch rudych z pomysłami
Handlowiało psikusami.
To be continued...
poniedziałek, 14 października 2013
Ola
Jestem ośmioletnią Olą,
Uśmiechniętą, z silną wolą,
Jasne włoski mam na głowie
I o sobie wam opowiem.
Jeśli znacie mnie to wiecie,
Że szaleję na parkiecie,
Zdarza mi się porysować
I na rolkach lawirować.
Chociaż kocham swego brata
Pawła, co ma cztery lata,
To się często denerwuję,
Gdy ten psotnik coś zepsuje.
Lubię pluskać się w basenie
I ogromne mam marzenie:
Gdy dostanę wreszcie pieska
Skapnie mi ze szczęścia łezka.
Może byłby to terierek -
Świetny kumpel na spacerek.
Może byłby on spanielem -
Przecudownym przyjacielem.
Mogłabym zostać magikiem,
Podróżować świstoklikiem,
Bo zachwyca mnie Hermiona -
Czarodziejka, żona Rona.
Muszę szepnąć wam na ucho,
Że w gardełku mi już sucho...
Dużo mam do powiedzenia,
Lecz dziś rzeknę "do widzenia"!
Uśmiechniętą, z silną wolą,
Jasne włoski mam na głowie
I o sobie wam opowiem.
Jeśli znacie mnie to wiecie,
Że szaleję na parkiecie,
Zdarza mi się porysować
I na rolkach lawirować.
Chociaż kocham swego brata
Pawła, co ma cztery lata,
To się często denerwuję,
Gdy ten psotnik coś zepsuje.
Lubię pluskać się w basenie
I ogromne mam marzenie:
Gdy dostanę wreszcie pieska
Skapnie mi ze szczęścia łezka.
Może byłby to terierek -
Świetny kumpel na spacerek.
Może byłby on spanielem -
Przecudownym przyjacielem.
Mogłabym zostać magikiem,
Podróżować świstoklikiem,
Bo zachwyca mnie Hermiona -
Czarodziejka, żona Rona.
Muszę szepnąć wam na ucho,
Że w gardełku mi już sucho...
Dużo mam do powiedzenia,
Lecz dziś rzeknę "do widzenia"!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



